Niemcy po zamachu Hanau. Marsze przeciwko rasizmowi i AfD oraz pytania bez odpowiedzi

Eksterminacja "niższych" ras, nienawiść do kobiet i migrantów, paranoja - to motywy w manifeście 43-latka, który zabił dziewięć osób w barach w niemieckim Hanau. W reakcji na atak tysiące osób wzięły udział w marszach przeciwko rasizmowi. Jednak media podkreślają, że w Niemczech brakuje dobrej odpowiedzi na pytania o walkę ze skrajnie prawicowym terroryzmem.

Tobias Rathjen w styczniu po raz ostatni edytował manifest na swojej stronie internetowej, 13 lutego skończył wideo w języku angielskim. W środę przyjechał do baru z fajką wodną w Hanau i otworzył ogień. Po tym wsiadł do samochodu, podjechał do kolejnego baru i tam także zaczął strzelać do ludzi. Zabił dziewięć osób, wrócił do domu, gdzie prawdopodobnie zabił swoją matkę i popełnił samobójstwo.

Masakra w małym mieście na zachodzie Niemiec wywołała szok i szereg pytań. Na te o motywy terrorysty odpowiada - przynajmniej częściowo - pozostawiony przez niego manifest. Służby szybko usunęły z internetu jego stronę i materiały. Wiemy jednak, co się w nich znajdowało. 

Jak opisała Rita Katz, szefowa organizacji monitorującej ekstremistów SITE, manifest to połączenie skrajnie prawicowych poglądów, teorii spiskowych i nienawiści do kobiet. "Napastnik z Hanau opisuje, że imigranci sprawiają, że Niemcy stają się niebezpieczne" - informuje. Nie używa wprost terminów o "ludobójstwie białych", jak np. terrorysta z Christchurch w Nowej Zelandii, jednak podąża tymi samymi tropami. "Pomijając mgliste aspekty jego pomysłów i paranoi, to zdecydowanie kolejny skrajnie prawicowy atak terrorystyczny. Sednem tego, w co wierzył, były te same rasistowskie, anytimigranckie i islamofobiczne kwestie, którymi kierowali się inni niedawni zamachowcy"- napisała ekspertka. 

W manifeście znalazły się wezwania do "całkowitej eksterminacji niższych ras", cytat z Adolfa Hitlera, krytyka mediów. Wierzył, że od dziecka jest "śledzony" przez rząd i uważał to za powód, dla którego nie udało mu się stworzyć relacji z kobietą. Był wściekły, że nigdy nie miał "żony lub dziewczyny". Chciał eksterminacji połowy światowej populacji, w tym całych państw Azji, Bliskiego Wschodu i północnej Afryki, Od Tunezji, przez Izrael i Irak po Wietnam. Ostrzegał przed "ukrytymi grupami", które kontrolują amerykańskie społeczeństwo. 

Skrajnie prawicowy terroryzm rosnącym zagrożeniem

Cytowany przez AP ekspert ds. radykalizmu Peter Neumann powiedział, że zasadne jest pytanie, czy ewentualne problemy psychiczne napastnika były tak poważne, że nie można jego działań nazwać terroryzmem. Jednak na razie nie ma pełnych informacji co do jego stanu psychicznego. Jasne jest natomiast, że był pod wpływem skrajnie prawicowych, rasistowskich poglądów. - Taka zbrodnia nie bierze się znikąd. To efekt nienawiści, którą musimy w naszym kraju przełamać - powiedziała niemiecka minister sprawiedliwości Christine Lambrecht.

To kolejny skrajnie prawicowy atak w Niemczech w ostatnich miesiącach. W październiku 27-latek próbował zaatakować synagogę w Halle, a gdy nie udało mu się dostać do środka, zastrzelił dwie osoby na ulicy i ranił dwie kolejne. Napastnik transmitował atak na żywo w internecie i w trakcie wygłaszał tyrady przeciwko imigrantom, Żydom, feministkom. W ubiegłym tygodniu niemiecka policja aresztowała 12 osób, podejrzewanych o udział w skrajnie prawicowej komórce terrorystycznej. Wg służb mieli oni konkretne plany dokonania ataków na meczety w Niemczech. Ich skala miała być "szokująca". W kwietniu ubiegłego roku służby ostrzegały w raporcie, że liczba ekstremistycznych grup prawicowych wzrosła o 50 proc. w ciągu dwóch lat.

Niemcy: Manifestacje przeciwko rasizmowi i AfD

W reakcji na atak w Hanau w Niemczech odbyły się manifestacje przeciwko rasizmowi, a także przeciwko skrajnie prawicowej partii AfD. Tysiące ludzi zgromadziło się na czuwaniu w Berlinie i innych miastach. W samym Hanau pojawił się prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier. W wystąpieniu mówił o żałobie, bólu i solidarności. Jednak zaraz po nim został skonfrontowany z tym, co o sprawie myślą obywatele: Hatice Nazerzadeh, kuzynka jednej z ofiar, powiedziała politykowi, że "nic się nie zmieni, dopóki AfD pozostaje legalne". - To był rasistowski, antymuzułmański atak przeciwko obcokrajowcom. Zginęli niewinni ludzie i nie mogę tego zrozumieć. Chcę, żeby coś wreszcie się zmieniło - mówiła w rozmowie z DW.com mieszkanka Hanau mająca tureckie korzenie, Melissa Kaynak. Inni mieszkańcy mający imigranckie pochodzie mówili o potrzebie ochrony, ale także szersze zmiany społeczne.

Jak opisuje serwis Politico.com, niemieccy politycy nie mają dobrych odpowiedzi na trudne pytania o walkę z rasizmem i skrajnie prawicową ideologią. "Niemiecka klasa polityczna z trudem mówi o takich zdarzeniach, a co dopiero przedstawia rozwiązania"-  pisze dziennikarz Matthew Karnitschnig. Angela Merkel mówiła o "truciźnie rasizmu". Jednak jej partia dopiero co głosowała razem z skrajnie prawicowym AfD w krajowym parlamencie w Turyngii ws. wyboru landowego premiera. To wywołało ogromne kontrowersje.

"Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, na przykład, że kto głosuje na AfD, plasuje się w prawym rogu, ponieważ wybiera również prawicowych ekstremistów, którzy są w tej partii. Ten kraj i jego porządek społeczny, jego ludzie, pochodzący czy to z Kaufbeuren, Edirne czy Krakowa, są warci tego, by jego obywatele ich bronili" - komentował zamach w Hanau dziennik Sueddeutsche Zeitung cytowany przez DW.com. Także "Frankfurter Rundschau" ocenił, że demokratyczne partie muszą "przestać flirtować" z AfD i czas uznać, że prawicowy terroryzm jest największym zagrożeniem dla ludzi w Niemczech.

Więcej o: