ONZ wzywa do natychmiastowego zawieszenia broni. Codziennie dzieci giną od bomb i zimna

"Wyobraź sobie żałobę rodzica, który uciekł z dziećmi ze strefy walk tylko po to, by zobaczyć jak jego dziecko zamarzło na śmierć" - tak koordynator ds. pomocy humanitarnej ONZ Mark Lowcock opisuje sytuację w północnej Syrii. Przed ofensywą sił rządowych wspieranych przez Rosję uciekło ponad 900 tys. ludzi. Część śpi pod gołym niebem na mrozie.

W trwającej od grudnia ofensywie siły Baszara al-Asada wspierane przez rosyjskie lotnictwo przejęły około 1/3 terytorium kontrolowanego przez zbrojną opozycję. Mające wsparcie Turcji milicje i islamistyczne bojówki wycofały się do mającego maksymalnie 40 km szerokości pasa ziemi między linia frontu a turecką granicą. Na tym samym obszarze stłoczone są nawet trzy miliony ludzi, w tym ponad 900 tys. tych, którzy uciekli przed walkami w ostatnich miesiącach. 

ONZ podkreśla, że front zbliża się do bardzo gęsto zaludnionych obszarów enklawy w północno-zachodniej Syrii, w tym miasta Idlib i pogranicza, w którym znajdują się obozy uchodźców. Już teraz sytuacja jest fatalna, a dalsze walki mogą doprowadzić do "druzgocącej skali ludzkiego cierpienia". Organizacja apeluje o przestrzeganie prawa międzynarodowego i natychmiastowe zawieszeni broni.

Od grudnia do lutego błyskawicznie urosły obozy uchodźców przy tureckiej granicy - widać to na zdjęciach satelitarnych:

embed

"Codziennie otrzymuję raporty o dzieciach, które zmarły z wyziębienia"

Koordynator ONZ ds. pomocy humanitarnej Mark Lowcock powiedział Radzie Bezpieczeństwa, że tylko w tym miesiącu w bombardowaniach zginęło co najmniej 100 cywilów, w tym 35 dzieci. Kolejne osoby giną od zimna - w nocy temperatura spada poniżej zera, a co najmniej 50 tys. uchodźców nie ma żadnego schronienia, śpi na ulicach i na polach. "Codziennie otrzymuję raporty o dzieciach i niemowlętach, które zmarły z wyziębienia. Wyobraź sobie żałobę rodzica, który uciekł z dziećmi ze strefy walk tylko po to, by zobaczyć jak jego dziecko zamarzło na śmierć" - relacjonował.

Dramatyczną sytuację dzieci w rejonie Idlib pokazuje nagranie, publikowane w ostatnich dniach przez media na świecie. Widać na nim ojca, który nauczył swoją córkę traktować spadające bomby jak grę, by nie bała się huku nalotów. - To samolot czy bomba? - pyta dziewczynki o słyszany przez nich dźwięk nadlatującego pocisku. - Bomba. Kiedy spadnie, będziemy się śmiać - odpowiada kilkuletnie dziecko. Po chwili słychać wybuch, a dziecko i ojciec zaśmiewają się. 

Inne nagranie z Syrii pokazuje, przed czym - poza samymi bombami - ucieka 900 tys. ludzi. Wielu z nich obawia się, że jeśli zostaną na terenach przejętych przez reżim Asada, grożą im represje, więzienie lub wcielenie do wojska. Na opublikowanym na Twitterze nagraniu widać, jak żołnierze reżimu zmuszają mężczyznę, który zdecydował się nie uciekać, by przysiągł wierność "Bogu, Syrii i Baszarowi". 

Fundacja Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej chce nieść pomoc uchodźcom w Syrii. Prowadzi zbiórkę na wysłanie do Idlib domów modułowych, w których mogliby schronić się uchodźcy. Można ją wesprzeć przez Facebooka lub stronę organizacji pcpm.org.pl. Pomoc na miejscu wspiera także Polska Misja Medyczna.

>>> Zobacz też: Polacy pomagają uchodźcom w Libanie:

Zobacz wideo

Erdogan zapowiada operację w Syrii

W sprawie sytuacji w Idlib negocjacje prowadzą Turcja i Rosja, które wspierają kolejno rebeliantów i wojska rządowe. Wcześniej część prowincji była objęta tzw. strefą deeskalacji, na którą zgodziły się oba kraje. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan kilkakrotnie w ostatnich dniach ostrzegał, że syryjskie wojsko musi wycofać się z prowincji Idlib. Zapowiedział, że skoro rozmowy z Rosją i Syrią okazały się “niesatysfakcjonujące” to w najbliższych dniach można spodziewać się nowej operacji wojskowej.

Prowincja Idlib jest ostatnim z syryjskich regionów zdominowanych przez zbrojną opozycję oraz islamistów. Od grudnia wojska prezydenta Asada wspierane przez Rosjan prowadzą ofensywę, by odzyskać ten teren. Walki dodatkowo zaostrzyły się, gdy kilka tygodni temu na miejscu pojawili się tureccy żołnierze. Wobec wzajemnych syryjsko-tureckich ataków, rząd w Ankarze zażądał właśnie całkowitego wycofania się syryjskiej armii z prowincji i zagroził atakami odwetowymi.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
ONZ wzywa do natychmiastowego zawieszenia broni. Codziennie dzieci giną od bomb i zimna
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl