Koronawirus na statku Diamond Princess. USA ewakuują część obywateli. Ale w Stanach trafią do izolacji

Oficjalnie jeszcze tylko dwa dni potrwa kwarantanna na zacumowanym u wejścia do portu w Jokohamie wycieczkowcu Diamond Princess, gdzie doszło do zakażenia 355 osób. USA ewakuują swoich obywateli, jednak po przylocie nadal będą izolowani.

W drodze do USA na pokładach dwóch samolotów jest około 350 Amerykanów, pasażerów rejsu. Nie wszystkich obywateli USA udało się zabrać - 40 Amerykanów na razie nie wróci do kraju i będzie musiało kontynuować kwarantannę bądź leczenie na terytorium Japonii. Oficjalnie 14-dniowa kwarantanna kończy się we środę 19 lutego. Ewakuację pasażerów, którzy mogą mieć problem z zakupem biletów lotniczych do swoich państw, zapowiedziały m.in. Kanada, Włochy i Hongkong. Ewakuowani Amerykanie po przybyciu na terytorium USA będą musieli jednak przejść kolejną 14-dniową kwarantannę, najprawdopodobniej w jednej z baz wojskowych.

Koronawirusem na Diamond Princess zaraziło się w sumie 355 osób pośród 3700 pasażerów i członków załogi. Patogen pojawił się na statku z zarażonym mieszkańcem Hongkongu, który odbył pięciodniowy rejs Diamond Princess pod koniec stycznia.

Zobacz wideo Czy jesteśmy gotowi na walkę z koronawirusem? Światowe ryzyko dla zdrowia i gospodarki

1770 ofiar śmiertelnych koronawirusa

Tymczasem Narodowa Komisja Zdrowia w Pekinie podała, że w całych Chinach odnotowano ponad 70,5 tys. przypadków zakażenia patogenem (w większości w prowincji Hubei), a 1770 osób zmarło. 

Chińskie władze informują, że zmniejsza się liczna nowych zarażeń poza prowincją Hubei, jednak nie zmniejsza się na jej terenie. W 11-milionowym Wuhan, stolicy prowincji, mieszkańcy mają obowiązek codziennego zgłaszania informacji o pomiarze temperatury ciała. Zamknięte są osiedla, a ich mieszkańcy raz na dwa dni mogą wyjść z domów w celu zrobienia zakupów. Chińskie władze chcą w ten sposób ograniczyć możliwość dalszego rozwlekania wirusa po Chinach.

Ze względu na epidemię w Państwie Środka po tradycyjnych świętach noworocznych wciąż nie doszło do szczytu powrotów Chińczyków do swoich miejsc pracy. Z tego powodu władze Pekinu nakazały, aby każda osoba przybywająca do chińskiej stolicy w najbliższym czasie poddana była dwutygodniowej kwarantannie.

Chińczycy pracują nad lekiem

W położonej na wschodnim wybrzeżu Chin prowincji Zhejiang rozpoczęto produkcję leku, który "potencjalnie może być skuteczny w walce z nowym koronawirusem".

Jak poinformował na swoim profilu społecznościowym ratusz miasta Taizhou chodzi o lek powstały na bazie leku znanego pod nazwą Favipiravir (nazwa handlowa Avigan). Opracowany przez naukowców japońskich, wcześniej okazał się skuteczny w walce między innymi z grypą typu A i B, z ebolą oraz z wirusami RNA, do których należy również koronawirus. "15 marca preparat opracowany przez Zhejiang Hisun Pharmaceutical, otrzymał oficjalną aprobatę Państwowego Nadzoru nad Artykułami Spożywczymi i Lekarstwami i może wejść na rynek" - czytamy w komunikacie władz miasta. Dodają one, że lek, który dzisiaj wszedł do produkcji, może odegrać "ważną rolę w leczeniu i profilaktyce choroby".

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Koronawirus na statku Diamond Princess. USA ewakuują część obywateli. Ale w Stanach trafią do izolacji
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl