Rodziny z dziećmi śpią w polach na mrozie. Polska organizacja chce wysłać domy do Syrii

Pilną zbiórkę ogłosiło Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Organizacja chce pomóc Syryjczykom, którzy w ostatnich tygodniach uciekli przed rządową ofensywą i rosyjskimi bombardowaniami. W obozach nie ma miejsca dla setek tysięcy uciekinierów, ludzie śpią na ulicach i polach, a wraz z atakiem zimy przyszedł mróz i śnieg.

W Idlib nawet umarli nie zaznają spokoju, a żyjącym kończy się przestrzeń do życia - opisuje korespondent BBC Quentin Sommerville. Wojska i milicje reżimu Baszara Al-Asada wspierane przez rosyjskie lotnictwo nacierają na ostatnią enklawę zbrojnej opozycji i dżihadystów. Przed ostrymi bombardowaniami uciekło już nawet 700 tys. ludzi. Zmierzają w stronę Tureckiej granicy. Ankara wspiera rebeliantów, ale nie wpuszcza już uchodźców. 

Sytuacja w północno-zachodniej Syrii jest obecnie najszybciej rosnącym kryzysem humanitarnym i największą pojedynczą ucieczką od początku syryjskiej wojny. W bombardowaniach niemal codziennie giną cywile. W mediach społecznościowych pojawił się nagrania, na których członkowie prorządowych milicji wykopują groby rebeliantów i bezczeszczą szczątki. 

Spośród ponad trzech milionów ludzi w Idlib duża część to osoby, które już wcześniej uciekły z innych rejonów Syrii. Wielu żyje w ciężkich warunkach w zatłoczonych obozach. Nowa fala ucieczek w związku z trwającą od grudnia ofensywą jest tak duża, że nie ma dla ludzi miejsc w obozach. Śpią na polach i ulicach, co w zimowej pogodzie może być niemal tak niebezpieczne, jak toczące się walki. Dlatego Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej deklaruje, że jeśli znajdzie finansowanie, to jest gotowa w każdej chwili wysłać do Syrii specjalne schronienia (domy modułowe). Koszt jednego domu to sześć tysięcy złotych. Organizacja prowadzi pilną zbiórkę na ten cel. Można ją wesprzeć przez Facebooka lub stronę organizacji pcpm.org.pl

W ostatnich dniach na Bliskim Wschodzie doszło do ataku zimy. Na północy Syrii w nocy temperatura spadała do -5 stopni Celsjusza, śnieg padał tam, a także w Libanie i Iraku. Dla niektórych mieszkańców tych państw była to atrakcja, jednak dla milionów uchodźców - szczególnie tych pozbawionych jakiegokolwiek schronienia w Idlib - ogromne zagrożenie. W mediach społecznościowych pojawiły się informacje i zdjęcia dzieci, które miały umrzeć z powodu zimna w ostatnich dniach.

Organizacje humanitarne starają się dostarczać pomoc, jednak zarówno to, jak i samo przemieszczanie się uchodźców i ewakuacje są niebezpieczne. Zdarza się, że bomby i pociski spadają w pobliżu konwojów i obozów. Bombardowane są szpitale. 

Sytuacja zaostrzyła się na początku grudnia, kiedy w północno-zachodniej Syrii wznowiona została - wspierana przez Rosję - ofensywa przeciwko rebeliantom i dżihadystom. Do działań zbrojnych włączyła się Turcja, która wspiera antyrządowe i dżihadystyczne milicje w Idlib, nie chce przyjmować kolejnych syryjskich uchodźców i próbuje zatrzymać siły prezydenta Asada.

Zobacz wideo: Polacy pomagają uchodźcom w Libanie

Zobacz wideo

NATO potępia syryjskie naloty w Idlib

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg wezwał syryjskie władze do powstrzymania działań wobec cywilów. - Potępiamy masowe ataki na cele cywilne. Wzywamy prezydenta Asada oraz Rosję, która go wspiera, by zaprzestały tych ataków, respektowały prawo międzynarodowe i w całości wsparły wysiłki pokojowe ONZ. To pilny apel, bo teraz, dzisiaj, cierpią tam ludzie, a setki tysięcy osób znów muszą uciekać z domów - powiedział Jens Stoltenberg.

Sytuacja w Idlib dodatkowo skomplikowała się, gdy pojawili się tam tureccy żołnierze. We wtorek w syryjskim nalocie zginęło pięciu Turków, a tydzień temu ośmiu. W odpowiedzi turecka armia zbombardowała ponad sto celów, związanych z syryjskim wojskiem.