Rośnie liczba zakażonych na Diamond Princess. Pasażerowie zabijają czas, załoga ryzykuje

U kolejnych 39 osób na pokładzie statku Diamond Princess wykryto koronawirusa. Zarządzona tam w ubiegłym tygodniu kwarantanna ma potrwać do 19 lutego. Uwięzieni w kabinach pasażerowie radzą sobie grając w sudoku i... zamawiajac wino dostarczane przez drony. W gorszej sytuacji są członkowie załogi.

Na statku wycieczkowym Diamond Princess, który stoi w porcie w Jokohamie, już 174 osoby są zarażone koronawirusem. Statek jest objęty kwarantanną, a jego załoga i pasażerowie przechodzą testy na obecność koronawirusa. Na pokładzie jednostki przebywa 3711 osób, spośród których przebadano 300. Wczoraj testy wykazały, że zarażonych jest kolejnych 39 osób, w tym jeden z pracowników służby zdrowia prowadzących badania. Ognisko wirusa na statku jest największym poza Chinami.

- Spośród najnowszych przebadanych 53 próbek, w 39 wykryto obecność koronawirusa. Cztery osoby znajdują się w stanie krytycznym i przebywają na oddziale intensywnej terapii - poinformował minister zdrowia Japonii Katsunobu Kato. 

Kwarantanna ma zakończyć się 19 lutego, po dwóch tygodniach od rozpoczęcia. Statek wycieczkowy Diamond Princess i wszystkie znajdujące się na nim osoby zostały poddane kwarantannie po tym, jak u jednego z pasażerów, który zszedł na ląd w Hong Kongu wykryto koronawirusa. 

Wiadomo, że na pokładzie statku są polscy obywatele. MSZ informuje, że są to trzy osoby. Jedna to członek załogi, a dwóch to turyści. Konsul RP w Japonii pozostaje z nimi w kontakcie, ale do tej pory nie zgłaszali wobec polskich służb konsularnych żadnych oczekiwań. 

Sudoku i wino z drona

Pasażerowie muszą spędzać praktycznie cały czas w swoich kabinach. Mogą wychodzić na pokład w systemie zmianowym, na około godzinę, z maskami na twarzy i bez zbliżania się do siebie. Muszą regularnie mierzyć temperaturę. Zostali zaopatrzeni w termometry i maseczki na twarz. 

Pasażerowie starają się na różne sposoby zabijać czas podczas przymusowego pobytu w kabinach. Czytają książki, rozwiązują sudoku i... relacjonują sytuację w mediach społecznościowych. Na Twitterze pokazują, jak spędzają czas, co dzieje się na statku i co jedzą. 

Małżeństwo z Australii postanowiło urozmaicić swój czas, pijąc wino, jednak jego zapasy na statku są ograniczone. Dlatego Jan i Dave Binskin zamówili dostawę wina przez internet, a firma dostarczyła je na statek... przy pomocy drona - opisali na Facebooku pasażerowie. "Japońska Straż Przybrzeżna nie wiedziała, co do cholery się dzieje" - napisał Australijczyk. 

Ludziom na pokładzie nie brakuje jedzenia (a niektórym - wina), jednak cierpią z powodu braku informacji od japońskich służb - opisuje "New York Times". Władze kraju informowały, że nie maja zasobów, by poddać testom na obecność wirusa wszystkich pasażerów, ale pod wpływem presji zadeklarowały rozszerzenie badań. Dotychczas zbadano tylko nieco ponad 10 proc. ludzi na pokładzie. Z drugiej strony pojawiły się wątpliwości, czy testy w ogóle byłyby dobrym rozwiązaniem - okres inkubacji wirusa trwa około dwóch tygodni (a pojawiają się informacje, że może być nawet dłuższy). Możliwe jest, że zakażona osoba najpierw będzie miała wynik negatywny, a kilka dni później - pozytywny. 

Załoga bardziej narażona na zakażenie

W trudniejszej sytuacji jest ponad 1000 członków załogi. Podczas gdy pasażerowie są odizolowani w swoich kabinach, załoga musi pracować, m.in. przygotowując i dostarczając posiłki. Sami jedzą we wspólnej kantynie i korzystają po kilka osób z tej samej łazienki - opisuje "New York Times". Na razie więcej zakażonych jest wśród pasażerów, jednak wg ekspertów kwarantanna wymuszająca obsługę ponad 2,5 tysiąca pasażerów przez załogę może przyczynić się do rozprzestrzenienia wirusa. 

Pochodzący z Indii pracownik Binay Kumar Sarkar opublikował na Facebooku nagranie, w którym wzywa władze Indii do ewakuowania w sumie 160 członków załogi, którzy pochodzą z tego kraju. Mężczyzna pracuje w kuchni, jego zdaniem bardzo łatwo tam o zakażenie. Członkowie załogi dostali maseczki, rękawiczki i płyn do dezynfekcji rąk, ale nie poinstruowano ich, jak najlepiej zmniejszyć ryzyko zakażenia.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Rośnie liczba zakażonych na Diamond Princess. Pasażerowie zabijają czas, załoga ryzykuje
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl