Zamach w Londynie. 51-letnia Polka wśród zaatakowanych przez nożownika. Wyszła ze szpitala

Wśród ofiar niedzielnego ataku nożownika w Londynie jest 51-letnia nauczycielka polskiego pochodzenia. Kobieta została dźgnięta w plecy, gdy przebywała w kawiarni ze swoją rodziną. Po kilku godzinach wypisano ją ze szpitala.

Jak informuje "Daily Mail", 51-letnia kobieta ze swoją 12-letnią córką i grupą przyjaciół  przebywała w kawiarni w dzielnicy Streatham w Londynie. Gdy wracała do domu, doszło do ataku 20-letniego Sudesha Ammana. Mężczyzna ranił trzy osoby, w tym 51-latkę.

>>> Wbrew przekazom terroryzm nie ma koloru skóry

Zobacz wideo

Polka rana w ataku terrorystycznym w Londynie

Z informacji podawanych przez brytyjskie media wynika, że kobieta jest nauczycielką i działaczką ekologiczną. Pracuje w katolickim przedszkolu i szkole podstawowej. Około 20 lat temu  przeprowadziła się z Polski do Wielkiej Brytanii. Została dźgnięta w plecy i trafiła do szpitala, ale jeszcze tego samego dnia wypisano ją do domu. Przechodzi rekonwalescencję. - Możemy tylko potwierdzić, że nasza pracownica została ranna w trakcie niedzielnego zdarzenia, powiązanego z terroryzmem. Obecnie wraca do zdrowia po tym szokującym ataku - powiedział dyrektor placówki, w której pracowała kobieta. 

Atak nożownika w Londynie

W niedzielę 20-letni Sudesh Amman w londyńskiej dzielnicy Streatham zaatakował nożem przechodniów. Ranne zostały trzy osoby. Napastnik został zastrzelony. Brytyjska policja prowadzi śledztwo w sprawie ataku. Policjanci przeszukali hostel w Streatham, gdzie nocował dwudziestoletni napastnik. Na razie nie ma przesłanek, aby uważać, że mężczyzna był częścią większej grupy. Nie wiadomo, czy napastnik planował atak w Streatham, czy też zmierzał do innej części miasta, na przykład bliżej centrum. W rozmowie z telewizją Sky News matka napastnika przekonywała, że uległ on radykalizacji w Internecie, a następnie dostał się pod wpływ radykałów w więzieniu Belmarsh, gdzie odsiadywał wyrok za dystrybucję materiałów wzywających do terroryzmu. Mężczyzna został skazany na ponad trzy lata, wyszedł z więzienia wcześniej. Tak, jak mężczyzna, który w listopadzie dokonał zamachu na London Bridge.

Premier Boris Johnson zapowiedział szybkie zmiany w prawie. Burmistrz Londynu Sadiq Khan mówił w BBC, że czuje złość, bo od dawna przekonywał, że prawo powinno zostać zaostrzone.