"NYT": Chiny ukrywały prawdę od tygodni. Epidemii koronawirusa można było uniknąć

Dziennikarze "New York Times" po rozmowach z lekarzami, urzędnikami i mieszkańcami Wuhan przeanalizowali wydarzenia z siedmiu tygodni przed ogłoszeniem pierwszych przypadków zakażeń koronawirusem. Według amerykańskiego dziennika chińskie władze ukrywały prawdę tak długo, że nie można już było zapobiec wybuchowi epidemii w tym kraju.
Zobacz wideo

Jak podaje TVN24 cytujący "NYT", władze Chin od kilku tygodni uciszały lekarzy, którzy alarmowali o zagrożeniu. W efekcie mieszkańcy Wuhan byli nieświadomi grążącego im zakażenia się nowym wirusem.

Lekarz "niezgodnie z prawem" ostrzegł studentów przed nieznanym wirusem - został wezwany w środku nocy na wyjaśnienia

Pierwsi pacjenci z objawami tajemniczego zakażenia zostali przyjęci do szpitala w Wuhan pod koniec grudnia 2019 roku. Pracujący w placówce dr Li Wenliang napisał na grupowym czacie do swoich studentów, by byli ostrożni. W środku nocy władze Wuhan wzywają lekarza, który musi złożyć wyjaśnienia. Trzy dni później zostaje zmuszony do podpisania oświadczenia, że wysyłanie ostrzeżenia o kwarantannie w szpitalu było "niezgodne z prawem". Później chińska policja zajęła się przesłuchaniem kilku osób, które oskarżone zostały o szerzenie plotek dotyczących tajemniczego wirusa.

31 grudnia, komisja zdrowia przekazała informacje o 27 pacjentach, u których stwierdzono zapalenie płuc o nieznanej przyczynie. Mieszkańcy cały czas byli jednak uspokajani, że sytuacja jest pod kontrolą. Sprawa ta została zgłoszona do WHO w Pekinie (oddział Światowej Organizacji Zdrowia).

W styczniu do szpitala zaczęło zgłaszać się coraz więcej osób. Lekarze odkryli, że początkowo pacjenci byli pracownikami bazaru Huanan, czyli miejsca które najprawdopodobniej było źródłem zakażenia. W miejscu tym sprzedawano żywe zwierzęta - nietoperze, koale, węże, szczenięta wilków, lisy i szczury - które mogły być nosicielami koronawirusa. Wtedy też na bazarze pojawili się policjanci i urzędnicy departamentu zdrowia, którzy zadecydowali o zamknięciu sklepów. Po rozpyleniu środków dezynfekujących władze przekonywały, że powstrzymano wirusa u jego źródła.

Gdy odizolowano Wuhan, było już za późno na powstrzymanie epidemii

Dziewięć dni po zamknięciu bazaru umiera pierwsza osoba zakażona koronawirusem. Jednak władze poinformowały o śmierci 61-letniego mężczyzny dopiero dwa dni później. Pięć dni po śmierci pacjenta objawy pojawiły się także u jego żony, która nigdy nie była na bazarze. Oznaczało to, że wirus przenosi się także między ludźmi. W tym czasie badania wirusa prowadzili lekarze i naukowcy, którzy ostrzegali się między sobą o zagrożeniu.

Jednak dopiero 20 stycznia chiński epidemiolog przyznał, że koronawirus przechodzi z człowieka na człowieka, a sytuacja jest poważna. Trzy dni później Wuhan zostało odizolowane od świata.

Eksperci zdrowia publicznego cytowani przez "NYT" stwierdzili, że gdyby władze Chin zareagowały na kryzys i powiadomiły o nim mieszkańców, epidemia nie rozprzestrzeniłaby się na taką skalę. Władze Chin miały zwlekać, by uniknąć paniki oraz politycznego ośmieszenia. 

Rośnie liczba ofiar koronawirusa

We wtorek 4 lutego chińska Komisja Zdrowia Publicznego podała, że liczba ofiar koronawirusa wzrosła do 425 osób. Chiny zdecydowały się także skorzystać z pomocy Stanów Zjednoczonych w walce z wirusem 2019-nCoV i to zaledwie dobę po tym, jak Pekin oskarżył Waszyngton o "sianie paniki". W Chinach potwierdzonych zostało już ponad 17 tysięcy zakażeń koronawirusem. Pacjenci zakażeni tym patogenem zdiagnozowani zostali także w kilkudziesięciu krajach na świecie: Hongkongu, Tajlandii, Singapurze, Tajwanie, Japonii, Australii, USA, Kanadzie, Malezji, Francji, Niemczech, Finlandii, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Rosji czy Hiszpanii. Na świecie jest to łącznie 20 659 przypadków.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
"NYT": Chiny ukrywały prawdę od tygodni. Epidemii koronawirusa można było uniknąć
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl