Ukraińskie media ujawniły tajne nagranie ze śledztwa. Iran reaguje. "Nie przekażemy im więcej dowodów"

Iran przestanie dzielić się z Ukrainą dowodami ze śledztwa ws. katastrofy Boeinga 737-800 - zapowiedziała irańska Organizacja Lotnictwa Cywilnego. Wszystko za sprawą prawdopodobnego przecieku nagrania ze śledztwa, na które powołała się ukraińska telewizja.

Hasan Rezaifar z irańskiej Organizacji Lotnictwa Cywilnego poinformował, że Teheran przestanie przekazywać stronie ukraińskiej dowody w śledztwie z katastrofy Boeinga 737-800. Jak tłumaczył, stało się to po tym, jak do ukraińskich mediów wyciekło nagranie z kokpitu irańskiego samolotu, który był w powietrzu, gdy doszło do katastrofy.

Rezaifar, który kieruje zespołem śledczych z Iranu wyjaśniających katastrofę, zadeklarował: - Takie działania Ukraińców sprawiają, że nie przekażemy im więcej dowodów.

Zdaniem Iranu nagrania zostały udostępnione telewizji przez ukraińskich śledczych, którzy pracują nad wyjaśnianiem katastrofy.

>>> Oko na świat. Konflikty USA - Iran a ceny ropy naftowej

Zobacz wideo

Nagranie z kokpitu. "Widać błyski... jakby rakieta"

Nagranie trafiło do ukraińskiego kanału 1+1, który opublikował transkrypcję rozmowy między kontrolerem lotów i pilotem samolotu Fokker 100 irańskich linii Aseman Airlines. - Widać błyski jakby... tak, to rakieta. Coś jest? - tymi słowami pilot wywoływał kontrolera. Później pilot mówił też, że "była eksplozja" i widział ogromne światło. Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski na antenie tej samej telewizji 1+1 wyraził obawę, czy Irańczycy dopełnią obietnic i przekażą Ukrainie czarne skrzynki z zestrzelonego Boeinga.

8 stycznia Boeing 737 Międzynarodowych Linii Lotniczych Ukrainy został omyłkowo zestrzelony przez irańską obronę przeciwlotniczą. Zginęło 176 osób, w tym 11 Ukraińców - 9 członków załogi i 2 pasażerów. Większość pasażerów stanowili obywatele Iranu i Kanady.