Wybory dopiero jesienią, ale Amerykanie już głosują. Zaczynają wybierać przeciwnika Donalda Trumpa

Amerykanie w poniedziałek zrobią pierwszy krok w wyborze osoby, która zmierzy się z Donaldem Trumpem w wyborach prezydenckich. Mieszkańcy stanu Iowa zagłosują na kandydata lub kandydatkę ubiegającą się o nominację Partii Demokratycznej. O pierwszeństwo w sondażach ścigają się Joe Biden i Bernie Sanders, prezentujący bardzo różne wizje i programy.

Iowa nie należy do najsłynniejszych amerykańskich stanów, a jeśli już z czymś się kojarzy, to są to rolnictwo i uprawy kukurydzy. Jednak raz na cztery lata stan ma swoje pięć minut i jest na ustach całego kraju i światowych mediów. To dlatego, że jako pierwszy wybiera kandydata w prawyborach prezydenckich wewnątrz partii. Tegoroczne głosowanie, czyli tzw. Iowa caucus, przypada na poniedziałek 3 lutego.

Prawybory w USA. Stan Iowa już głosuje

Wybór kandydata, który ostatecznie uzyska nominację partii, odbywa się w Iowa nie przez oddawanie głosów i wrzucanie ich do urny, lecz właśnie podczas tzw. caucus, czyli lokalnego zebrania zarejestrowanych członków partii uprawnionych do głosowania. Chcący wziąć w nim udział zbierają się w 1600 punktach wyborczych, np. w szkołach, kościołach, gdzie przekonują się nawzajem do swoich kandydatów, a następnie w dwóch turach dokonują wyboru. Robią to, ustawiając się w odrębnych miejscach sali - popierający kandydata A stają w jednym rogu, kandydatkę B w drugim rogu itd. Do drugiej tury przechodzą kandydaci mający ponad 15 proc. głosów, a popierających pozostałych mają szansę zagłosowania ponownie. W końcu wybiera się delegata, który zagłosuje na odpowiedniego polityka. 

Skomplikowany proces i fakt, że to pierwszy etap wybierania kandydata sprawiają, że Iowa caucus przyciąga wiele uwagi. Jeden stan nie zdecyduje o tym, kto będzie reprezentował Partię Demokratyczną, ale jasne rozstrzygnięcie (lub jego brak) może poważnie wpłynąć na resztę kampanii. Spośród siedmiu ostatnich kandydatów partii, pięciu zwyciężyło właśnie w Iowa, w tym wszyscy po 2000 roku - Al Gore, John Kerry, Barack Obama i Hillary Clinton.

Zobacz wideo: Oko na Świat: Grillowanie Donalda Trumpa:

Zobacz wideo

Bitwa o nominację. Joe Biden i Bernie Sanders ścigają się w sondażach

W tej chwili o nominację ubiega się kilkunastu kandydatów. Według sondaży nie ma bezsprzecznego lidera, jednak kilkoro kandydatów odstaje od reszty. Na czele najnowszych badań jest niezależny senator z lewicowym programem, Bernie Sanders. Cztery lata temu przegrał on wyścig o nominację z Hillary Clinton. Tuż za nim plasuje się Joe Biden, wiceprezydent w administracji Baracka Obamy. Po około 15 proc. głosów zdobywają senator Elizabeth Warren i burmistrz średniej wielkości miasta South Bend w Indianie, Pete Buttigieg. Trochę ponad 10 proc. zdobywa senator Amy Klobuchar.

Ubiegający się o nominację i jednocześnie zasiadający w Senacie Sanders, Warren i Klobuchar mieli mocno utrudnione zadanie przed prawyborami w Iowa. W wyższej izbie amerykańskiego Kongresu trwa proces impeachmentu Donalda Trumpa, zatem częściowo musieli prowadzić kampanię na odległość. 

Jeśli potwierdzą się sondaże, to - choć z niewielką większością - prawybory wygra Sander (swoją drogą mający polskie korzenie). 78-latek jest najstarszym kandydatem i zawodowym politykiem. W latach 60. i 70. działał jako aktywista na rzecz równouprawnienia i przeciwko wojnie, w latach 80. był samorządowcem, później przez kilkanaście lat członkiem Izby Reprezentantów, a od 2007 - niezależnym senatorem. Jest socjalistą, postuluje m.in. wprowadzenie powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, walkę z kryzysem klimatycznym, wzrost płacy minimalnej, opodatkowanie miliarderów i wielkich korporacji. Część centrowych wyborców uważa go za zbyt "radykalnego", wygrać wybory prezydenckie. 

Joe Biden to kandydat centrowy, pod niektórymi względami przeciwieństwo Sandersa. Jest określany jako "kandydat establishmentu", zaś Sandera i jego lewicowych propozycji establishment się obawia.  Jego atutem jest popularność z czasów bycia wiceprezydentem Obamy i samo doświadczenie w administracji. Z drugiej strony od początku kampanii zalicza wpadki, w tym naruszanie przestrzeni osobistej kobiet. Jego syn jest też w centrum sprawy rzekomej korupcji na Ukrainie, która doprowadziła do impeachmentu Donalda Trumpa. W jego programie jest m.in. wsparcie klasy średniej i pracowników.

Elizabeth Warren reprezentuje - obok Sandersa - lewicowych wyborców partii Demokratycznej. Także opowiada się za opodatkowaniem superbogatych i korporacji, walką z kryzysem klimatycznym i korupcją, oraz seria zmian wspierających klasę średnią. Poparcie na poziomie zbliżonym do niej ma kolejny kandydat centrowy, Pete Buttigieg. Jest znacznie młodszy od pozostałej trójki - ma 38 lat. Z drugiej strony najwyższe stanowisko, jakie piastował, to burmistrz 100-tysięcznego miasta. Buttigieg to weteran wojenny, służył w Afganistanie. Deklaruje przywiązanie do chrześcijańskich wartości. Jako jedyny z kandydatów jest osobą LGBT i od 2018 roku jest w związku małżeńskim z nauczycielem Chastenem Buttigieg. 

Czy Iowa reprezentuje Amerykę? 

Ostra walka tych kandydatów - dwojga lewicowych i dwóch centrowych - pokazuje podział wewnątrz Partii Demokratycznej. Z jednej strony duża część wyborców chce realizacji progresywnych postulatów: opodatkowania superbogatych, powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych, realnej ochrony środowiska i klimatu, wsparcia dla pracowników. Z drugiej strony niektórzy uznają te postulaty za "radykalnie lewicowe" i wolą postawić na bardziej centrowego kandydata, obawiając się, że w innym wypadku wybory wygra Donald Trump. W części ostatnich sondaży to Biden ma największą przewagę na Trumpem. 

Przed prawyborami w Iowa debata toczy się nie tylko w sprawie tego, kto powinien zostać kandydatem Demokratów, ale też o samo rozpoczynanie procesu prawyborów w tym miejscu. Jak opisuje serwis vox.com, zwycięstwo lub porażka kandydata w Iowa może znacząco wpłynąć na resztę kampanii, nadać jej rozpęd lub gwałtownie wyhamować. Tymczasem wyborcy, którzy o tym decydują, nie są reprezentatywni dla całego kraju - a szczególnie tej części, która popiera Demokratów. Ich wyborcy to zróżnicowane grupy społeczne, młodzi ludzie, mieszkańcy wielkich miast, Afroamerykanie, Latynosi. Zaś Iowa to stan w 90 proc. "biały", kojarzony z rolnictwem (choć także mocno uprzemysłowiony). W ten sposób społeczność nie będąca reprezentatywna dla ogółu ma znacznie większy (wg jednego badania nawet 20-krotnie) wpływ na wybór kandydata niż inne stany.