Bunt strażaków we Francji. Domagają się podwyżek, w proteście dwóch podpaliło swoje mundury

Tysiące francuskich strażaków wzięło udział w proteście, który odbył się we wtorek w Paryżu. Strażacy domagają się lepszych warunków pracy, uznania ich zawodu za niebezpieczny oraz podwyżki wynagrodzeń.

>>  Strażak: Niskie pensje zagrażają bezpieczeństwu >>

Zobacz wideo

Jak podaje France24 we wtorek 28 stycznia na ulice Paryża wyszło tysiące strażaków. Manifestujący domagali się zmiany statusu ich zawodu, dzięki czemu miałyby polepszyć się warunki ich pracy oraz wzrosnąć wynagrodzenie. Ostatnia podwyżka pensji dla strażaków miała miejsce 25 lat temu. Wtedy też strażacy dostali 200 euro podwyżki. Pracownicy narzekają też, że coraz częściej są atakowani i wyzywani nawet wtedy, gdy niosą pomoc.

Ognisty protest w Paryżu: strażacy walczą o uznanie ich zawodu za niebezpieczny i pierwszą od 25 lat podwyżkę

- Potrzebujemy personelu i środków, aby zawsze móc reagować na wezwania, a także gwarancji, że możemy skoncentrować się na naszych podstawowych misjach: reagowaniu na sytuacje kryzysowe, a nie służyć jako uzupełnienie nieobecnych usług zdrowotnych - mówił do protestujących szef związku SPASDIS-CFTC Frederic Perrin. Jego wypowiedź związana jest z tym, że wielu chorych we Francji szukając pomocy medycznej zamiast na pogotowie dzwoni na straż pożarną

Manifestujący blokowali ruch na obwodnicy Paryża i odpalali race. W ramach protestu dwóch strażaków podpaliło się. Po chwili jednak mężczyźni zostali ugaszeni przez swoich kolegów. Manifestację strażaków próbowano stłumić używając przeciwko protestującym gazów łzawiących i armatek wodnych. Doszło także do strać z policją.

Reforma emerytalna przyczyną ciągłych manifestacji we Francji

We Francji protestują nie tylko strażacy, ale też inni pracownicy, którzy sprzeciwiają się reformie emerytalnej wprowadzanej przez rząd Emmanuela Macrona. Demonstracje i strajki trwają obecnie niemal nieprzerwanie od 5 grudnia i odbywają się w wielu francuskich miastach: Paryżu, Marsylii, Nicei, Bordeaux czy Tuluzie. Związkowcy z CGT (Powszechnej Konfederacji Pracy) planują kontynuować strajk do co najmniej 3 lutego.

 

Pod koniec grudnia francuski premier Edouard Philippe przedstawił nowe założenia reformy emerytalnej, w których zawarto niektóre postulaty strajkujących. Mimo tego związki zawodowe nadal krytykują ustawę, którą chce wprowadzić rząd. Obecnie ustawa obejmuje plan stworzenia uniwersalnego systemu emerytalnego obejmującego wszystkich obywateli, a nie jak dotychczas opierającego się na 42 różnych planach. Chociaż rząd nie planuje podnieść wieku emerytalnego, który obecnie wynosi 62 lata, to po zmianach świadczenie będzie wypłacane w pełni dopiero dla osób, które skończą 64 lata - i to bez względu na staż pracy.

Dodatkowo ustawa miałaby zmienić sposób naliczania składek emerytalnych z rozliczenia kwartalnego na punktowy, który brałby pod uwagę każdą przepracowaną godzinę. Każda grupa zawodowa, w porozumieniu z parlamentem i związkami zawodowymi, miałaby ustaloną inną wartość punktową. Dodatkowo reforma zakłada stopniowe skończenie z tzw. "planami specjalnymi", które pozwalają na wcześniejszą emeryturę niektórym grupom zawodowym, np. pracownikom kolei - takie osoby mogą przejść na emeryturę w wieku 52 lat. Projekt ustawy ma zostać złożony we francuskim parlamencie w lutym.

Więcej o: