Afganistan potwierdza katastrofę samolotu. Sprawę bada amerykańskie wojsko

Amerykańskie wojsko potwierdziło, że bada doniesienia o katastrofie samolotu w kontrolowanej przez talibów prowincji Ghazni w Afganistanie. Nadal nie wiadomo, do kogo należała maszyna i ile osób było na pokładzie. Z wcześniejszych informacji wynikało, że maszyna należała do linii Ariana Afghan Airlines, jednak prezes firmy temu zaprzeczył.

Do katastrofy samolotu doszło we wschodniej części Afganistanu na terytorium kontrolowanym przez talibów. Maszyna stanęło w ogniu. Nie ma informacji na temat tego, ile osób było na pokładzie, a także czy był to samolot pasażerski, czy wojskowy. Z wcześniejszych informacji wynikało, że maszyna należała do linii Ariana Afghan Airlines. Prezes tej firmy tym doniesieniom zaprzeczył.

Katastrofa samolotu w Afganistanie

Rzecznik gubernatora prowincji Arif Noori potwierdził, że do katastrofy doszło ok. 13.10 czasu lokalnego (ok. godz. 10 naszego czasu) w dystrykcie Deh Yak, ok. 130 kilometrów na południowy zachód od Kabulu.

Jak podaje agencja Associated Press, doniesienia o katastrofie bada amerykańskie wojsko. Agencja wskazuje, że z materiałów publikowanych w mediach społecznościowych może wynikać, iż był to Bombardier E-11A wykorzystywany przez amerykanów. Są to jednak informacje niepotwierdzone.

>>> Zobacz także: Test samolotu Fokker F-28 w ośrodku NASA Langley

Zobacz wideo

.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Afganistan potwierdza katastrofę samolotu. Sprawę bada amerykańskie wojsko
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl