Hiszpania. Zginął na miejscu, mimo że był dwa kilometry od wybuchu. Gigantyczna płyta spadła na jego blok

W hiszpańskim zakładzie petrochemicznym we wtorek doszło do eksplozji. Zginęły trzy osoby, w tym 59-letni mężczyzna, który znajdował się w mieszkaniu oddalonym od fabryki o dwa kilometry.

We wtorek w zakładzie petrochemicznym koło hiszpańskiej Tarragony w miejscowości La Canonja doszło do eksplozji 20-tonowego zbiornika z tlenkiem etylenu. Wskutek wybuchu zginęły trzy osoby: dwóch pracowników zakładu oraz mieszkaniec oddalonego o dwa kilometry osiedla. Ważący około 800 kilogramów metalowy element z powodu siły wybuchu przeleciał ten dystans i wpadł do mieszkania znajdującego się tuż nad lokalem zmarłego mężczyzny. 59-latek zginął na miejscu. Został zmiażdżony przez spadający gruz - informuje "El Pais". Ponadto w eksplozji rannych zostało siedem osób. Wszystkie pracowały w fabryce.

 

Hiszpania. Zginął na miejscu, mimo że był dwa kilometry od wybuchu fabryki

Na miejscu, jak podają katalońscy strażacy, przez całą noc pracowało 30 jednostek straży, które próbowały ugasić pożar spowodowany wybuchem. Udało się to dopiero w środę.

65-letnia Antonia Caballero sprzątała swój dom, kiedy doszło do eksplozji.

Myślałam, że zawaliły się drzwi frontowe budynku. Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam płomienie

- powiedziała kobieta w rozmowie z agencją Associated Press.

Pożar był widoczny z odległości wielu kilometrów. W sieci pojawiły się nagrania mieszkańców pokazujące ogień i ogromny słup czarnego dymu wydobywającą się z obszaru zakładu. 

>>> Przejęcie obrazu "Głowa młodej kobiety" Pabla Picassa w 2015 roku. Zobacz wideo:

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Hiszpania. Zginął na miejscu, mimo że był dwa kilometry od wybuchu. Gigantyczna płyta spadła na jego blok
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl