Norwegia: Polacy wyrzuceni z samolotu za nieprzestrzeganie zasad. "Potraktowano nas jak pijanych"

Dziewięciu polskich pasażerów zostało wyproszonych z samolotu norweskich linii lotniczych przed startem z Oslo. Według przewoźnika mężczyźni nie przestrzegali zasad bezpieczeństwa. Z kolei sami poszkodowani twierdzą, że usłyszeli od obsługi, że zostają wyrzuceni z samolotu, bo są pijani.
Zobacz wideo

Sytuację opisał portal Polonii Mojanorwegia.pl. Grupa Polaków leciała liniami Wideroe do pracy w Norwegii. Mężczyźni zostali jednak wyproszeni z pokładu samolotu. Według ich relacji obsługa miała argumentować decyzję tym, że rzekomo byli pijani. Polacy, mimo próśb, nie zostali przebadani alkomatem ani na lotnisku, ani na komisariacie w Oslo.

Norwegia. Polacy wyproszeni z samolotu - "Potraktowano nas jak pijanych"

Jeden z mężczyzn wyrzuconych z pokładu samolotu tak opisywał całą sytuację:

Polskimi Liniami LOT wylecieliśmy z Warszawy do Gardermoen, gdzie później mieliśmy przesiadkę. Dotarliśmy do Oslo i czekaliśmy na samolot do Forde, a także na resztę kolegów podróżujących z Krakowa. Po niedługim czasie spotkaliśmy się wszyscy w jednym miejscu i czekaliśmy na następny samolot. Niestety dwóch z nas popełniło błąd, wykroczenie - zostali przyłapani na paleniu w toalecie. Wezwano policję, która po rozmowie z nami darowała im to i dała im ostatnią szansę.

Incydent zakończył się polubownie, a Polacy bez problemów przeszli przez ostatnią odprawę. Dopiero na pokładzie samolotu obsługa kazała im opuścić pokład. Pasażerowie mieli wtedy usłyszeć, że są pijani:

Nie zgadzaliśmy się z tym i żądaliśmy wezwania policji, by wykonać badanie na trzeźwość, skoro to jest ten powód. Nic to nie pomogło, wysłano nas do siedziby policji na lotnisku. Tam jeden z kolegów przedstawił sytuację i wyjaśnił, że prosimy o badanie w celu oczyszczenia się z zarzutów. Było nas dziewięciu. Policjanci twierdzili, że nie mają urządzenia do wykonania badania, czy też nie mogą nas zbadać.

Polacy pojechali następnie na komisariat policji w Oslo, skąd zostali skierowani do szpitala. Na miejscu doktor powiedział, że może pobrać im krew do badań, jednak przez dużą liczbę pacjentów czas oczekiwania na badanie wydłużyłby się do sześciu godzin. Mężczyźni zrezygnowali, wrócili na lotnisko i kupili bilety na kolejny samolot.

Do sprawy odniosła się także linia lotnicza Wideroe. Według oświadczenia firmy obsługa lotniska ostrzegła kapitana o incydencie z paleniem. Załoga bała się, że Polacy nie będą przestrzegali zasad bezpieczeństwa także podczas lotu, który obsługiwała tylko jedna stewardesa. Przedstawicielka linii lotniczych zaprzeczyła, by decyzja załogi związana była z rzekomym nadużywaniem alkoholu. Linia poinformowała, że pasażerowie, którzy są pod wyraźnym wpływem alkoholu, nie przestrzegają prawa lub naruszają zasady bezpieczeństwa mogą nie zostać wpuszczeni na pokład samolotu.