Brytyjski ambasador po zatrzymaniu w Iranie: Nie brałem udziału w demonstracji antyrządowej

Ambasador Rob Macaire zabrał głos po tym, jak w sobotę został na krótko zatrzymany przez służby w Teheranie. Przedstawiciel Wielkiej Brytanii wyjaśnił, że wybrał się na wydarzenie ogłaszane jako upamiętnienie ofiar i opuścił je, gdy zaczęło przeradzać się w protest. Wielka Brytania zarzuciła Iranowi naruszenie prawa międzynarodowego przez zatrzymanie dyplomaty.

Zatrzymany w Iranie ambasador Wielkiej Brytanii zaprzeczył, jakoby uczestniczył w antyrządowej demonstracji w Teheranie. Rob Macaire powiedział, że wziął udział w wydarzeniu, które było ogłaszane jako czuwanie upamiętniające ofiary katastrofy ukraińskiego samolotu. Pokreślił, że było "normalnym", iż chciał wyrazić szacunek dla ofiar katastrofy, tym bardziej, że niektóre z nich były obywatelami brytyjskimi.

Opuścił zgromadzenie po pięciu minutach, kiedy zaczęto wznosić okrzyki. Po tym został zatrzymany przez służby bezpieczeństwa. Ambasador poinformował, że był przetrzymywany około pół godziny.

Ministerstwo spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii potępiło zatrzymanie swojego przedstawiciela. W wydanym oświadczeniu szef MSZ Dominic Raab stwierdził, że było to rażącym naruszeniem prawa międzynarodowego.

Protestujący wściekli na ukrywanie prawdy

Upamiętnienie ofiar przerodziło się z protesty przeciwko władzom. Policja rozpędziła antyrządową demonstrację studentów. Młodzi Irańczycy wyszli na ulice w rejonie dwóch uniwersytetów w stolicy, by zaprotestować przeciwko działaniom irańskich władz w sprawie zestrzelonego samolotu.

Filmy i informacje o demonstracjach w Teheranie pojawiły się nie tylko w mediach społecznościowych, ale także, co dość niezwykłe, w irańskich rządowych agencjach prasowych. Według agencji Fars, w protestach wzięło udział około tysiąca osób. Studenci zarzucili władzom, że okłamywały ich w sprawie katastrofy samolotu, który rozbił się w środę w Teheranie. Dopiero po trzech dniach władze, pod presją krajów Zachodu, przyznały, że maszyna została omyłkowo zestrzelona. Studenci w Teheranie krzyczeli “kłamcy, kłamcy”, a niektórzy domagali się dymisji najwyższego duchowego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chamenei. Takie postulaty są w Iranie rzadkie. Wieczorne demonstracje zostały rozpędzone przez policję, która miała użyć gazu łzawiącego. Według niepotwierdzonych informacji, do protestów miało też dojść w innych miastach, w tym w Isfahanie.

Iran przyznaje się do zestrzelenia samolotu

Ukraiński samolot pasażerski został zestrzelony w środę przez Irańską Gwardię Rewolucyjną. Zginęło 176 osób. Do tragedii doszło w czasie najpoważniejszej od lat eskalacji napięcia między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Zaczęła się ona, gdy na początku stycznia pocisk wystrzelony z amerykańskiego drona zabił najważniejszego irańskiego dowódcę wojskowego generała Kasima Sulejmaniego. Stany Zjednoczone oskarżały go o terroryzm i planowanie ataków na amerykańskie placówki dyplomatyczne. W odwecie kilka dni później Iran ostrzelał dwie amerykańskie bazy w Iraku. Kilka godzin po ostrzale ukraiński samolot rozbił się w Teheranie.

Od środy władze Iranu mówiły, że przyczyną rozbicia się maszyny mogła być awaria. W sobotę jednak, po trzech dniach od katastrofy Teheran przyznał, że samolot został zestrzelony, bo wojsko pomyliło go z pociskiem rakietowym.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Brytyjski ambasador po zatrzymaniu w Iranie: Nie brałem udziału w demonstracji antyrządowej
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl