"Nie ma decyzji o opuszczeniu Iraku". Zamieszanie wokół listu, który wyciekł do mediów

Sekretarz obrony USA Mark Esper przekazał, że "nie podjęto decyzji o opuszczeniu Iraku". Wcześniej do mediów wyciekła notatka, której treść mogła sugerować wycofanie wojsk. Teraz sami wojskowi przyznają, że ten list był źle sformuowany i nie powinien zostać upubliczniony.

List, o którym napisała m.in. agencja Reuters, opublikował na Twitterze m.in. Mustafa Salim, dziennikarz "Washington Post". Reuters podał, że potwierdził autentyczność korespondencji. "W poszanowaniu suwerenności Republiki Iraku i zgodnie z żądaniem irackiego parlamentu i premiera, CJTF-OIR będzie zmieniało pozycje sił w ciągu najbliższych dni i tygodni, by przygotować się do kolejnego ruchu" - czytamy w liście.

Pod listem widnieje nazwisko Williama H. Seely'a III, generała dowodzącego grup zadaniowych w Iraku, nie widać natomiast parafki.

Dziennikarze na świecie zaczęli podawać wiadomość, że wojska szykują się do wyjścia z Iraku. 

Sekretarz obrony: Nie ma decyzji o opuszczeniu Iraku

Deborah Haynes z telewizji Sky News informowała na Twitterze, że siły wojskowe przenoszone są z Zielonej Strefy w Bagdadzie do baz w innych częściach kraju. Według cytowanego już dziennikarza Mustafy Salima, "w ostatniej godzinie dźwięk helikopterów nie ustawał nad Zieloną Strefą".

Mark Esper, sekretarz obrony USA, rozwiał wątpliwości - stwierdził, że "nie podjęto żadnej decyzji o opuszczeniu Iraku". Powiedział, jak cytuje go "The Guardian", że notatka nie jest dokładna.

Marka Espera cytuje też Ryan Browne z CNN. Esper potwierdził, że w Iraku przemieszczane są siły wojskowe. Amerykański urzędnik w Bagdadzie wyjaśnił CNN, że list to jedynie powiadomienie o przemieszczeniu wojsk z jednego miejsca w drugie. - Zwłaszcza dziś wieczorem będziemy mieli wiele helikopterów latających nad Bagdadem. Działamy zgodnie z prawem w Iraku - zacytowała informatora amerykańska telewizja.

Głos w sprawie zabrał gen. Mark Milley, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów.

Ten list jest tylko szkicem, to była pomyłka, był niepodpisany i nie powinien zostać upubliczniony - stwierdził gen. Milley.

Jak dodał, pismo zostało "źle sformułowane", przez co wskazuje na wycofywanie się wojsk z Iraku, ale - podkreślił Milley - "to się nie dzieje".

Rezolucja parlamentu Iraku ws. wojsk koalicji

W niedzielę parlament Iraku przyjął rezolucję, w której wzywa do zakończenia umowy, w ramach której Waszyngton wysłał ponad cztery lata temu swoje wojska do Iraku, aby pomóc w walce z terrorystami z Państwa Islamskiego. Deputowani "zobowiązują rząd, by położył kres militarnej obecności obcych państw na terytorium republiki i zakończenia współpracy w ramach porozumienia o bezpieczeństwie zawartego z międzynarodową koalicją antyterrorystyczną" - czytamy w treści. "Rząd zobowiązuje się do wycofania wniosku o pomoc międzynarodowej koalicji walczącej z Państwem Islamskim z powodu zakończenia operacji wojskowych w Iraku i odniesionego zwycięstwa" - określono. Rezolucję poparła szyicka większość. Wielu sunnickich i kurdyjskich deputowanych nie pojawiło się na sesji, najwyraźniej dlatego, że sprzeciwiają się zniesieniu umowy - przekazała agencja AP.