Kenia. Islamscy bojownicy zaatakowali bazę wojskową, w której stacjonują Amerykanie

Amerykańskie wojsko poinformowało, że sytuacja po ataku somalijskich bojowników z grupy Al-Szabab na bazę wojskową w Lamu w Kenii jest "płynna", a walki wciaż trwają - donosi Associated Press. W niedzielę rano doszło do ataku dżihadystów na jednostkę, w której stacjonują amerykańskie i kenijskie wojska. Informacje na temat zniszczeń i ofiar są sprzeczne.

- Będziemy informować opinię publiczną o faktach i szczegółach w miarę napływu informacji - powiedział rzecznik dowództwa afrykańskich sił zbrojnych USA, płk Christopher Karns. Wcześniej Amerykanie potwierdzili, że atak się wydarzył, dodając, że szacunki islamistów dotyczące strat poniesionych przez wojsko USA są wyolbrzymione. Według aktualnych doniesień nikt spośród liczącego niecałą setkę osób personelu bazy nie zginął w wyniku ataku. Władze Kenii podały, że zlikwidowano czterech dżihadystów.

Atak na amerykańską bazę w Kenii

Do ataku doszło w niedzielę wczesnym rankiem. Bojownicy z somalijskiej partyzantki Al-Szabab usiłowali przedostać się na teren bazy wojskowej w Lamu od strony pasa startowego. Doszło do pożaru cystern z paliwem.

Informacje o szkodach i ofiarach są sprzeczne. Agencja Associated Press dotarła do wewnętrznego raportu kenijskiego MSW. Według dokumentu zostały zniszczone dwa stałopłaty, dwa lekkie samoloty typu Cessna (jeden należał do USA, a drugi do Kenii), a także kilka amerykańskich helikopterów i samochody. 

Niedzielny atak wydarzył się ponad tydzień po zamachu bombowym Al-Szabab w stolicy Somalii, w którym zginęło co najmniej 79 osób. Amerykanie odpowiedzieli na niego atakiem, zabijając siedmiu dżihadystów

"Koszmarny scenariusz": sunniccy i szyiccy ekstremiści razem przeciwko Ameryce

Analityk Rashid Abdi, omawiając w rozmowie z Associated Press atak na bazę w Lamu, powiedział, że nie ma on nic wspólnego z napięciami na Bliskim Wschodzie. Jednocześnie dodał, że kenijskie służby bezpieczeństwa od dawna obawiają się, że Iran próbuje kultywować związki z Al-Shabab.

"Wahhabistyczny Al-Shabaab nie jest naturalnym sojusznikiem szyickiego Iranu, jest wręcz wobec niego wrogi. Ale jeśli kenijskie służby bezpieczeństwa mają rację, atak Al-Shabab mógł nastąpić w momencie odpowiednim, aby zasygnalizować Iranowi, że organizacja jest otwarta na taktyczne sojusze" - napisał Abdi, dodając, że "Al-Shabab, który tworzy stosunki z Iranem to koszmarny scenariusz".

>>> Dlaczego Jerozolima jest tak ważna dla muzułmanów? Zobacz wideo:

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Kenia. Islamscy bojownicy zaatakowali bazę wojskową, w której stacjonują Amerykanie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl