Nie wszędzie można było świętować. Hongkong i Irak w Nowy Rok wchodzą protestami

Na całym świecie hucznie przywitano Nowy Rok 2020, jednak nie wszędzie były to spokojne obchody sylwestra. W Australii przebiegały pod dyktando pożarów, a w Iraku i Hongkongu protestowano.

W Europie licznie zgromadzeni mieszkańcy mieli okazję podziwiać pokazy sztucznych ogni nad Big Benem w Londynie, Łukiem Triumfalnym w Paryżu, Partenonem w Atenach czy nad Kremlem w Moskwie. Z kolei nad Times Square w Nowym Jorku tradycyjnie opuszczono kryształową kulę, wykonaną w fabryce kryształów w irlandzkim Waterford.

>>> Orędzie noworoczne prezydenta Andrzeja Dudy:

Zobacz wideo

Australia w ogniu, Hongkong protestuje

Sylwestra najwcześniej obchodzono w Australii. Mimo licznych pożarów lasów, które niszczą szczególnie wschodnią część kraju, w Sydney zorganizowano tradycyjny pokaz sztucznych ogni. Tysiące ludzi obejrzało fajerwerki, które jak co roku rozjaśniły niebo nad słynnym budynkiem opery.

Pokaz fajerwerków został z kolei odwołany, po raz pierwszy od dekady, w Hongkongu. Władze lokalne, obawiając się o bezpieczeństwo mieszkańców, zdecydowały się jedynie na pokaz laserowy i iluminacje najwyższych budynków w mieście, choć jak widać na zdjęciach - ostatecznie w kilku miejscach wystrzelono fajerwerki. W noc sylwestrową doszło do ulicznych protestów, zatrzymano kilkadziesiąt osób.

W Hongkongu dziesiątki tysięcy demonstrantów wzięły udział w noworocznym marszu zapowiadając, że prodemokratyczne protesty będą kontynuowane także w roku 2020.

Uczestnicy marszu zebrali się w Parku Victoria i przeszli przez dzielnicę Causeway Bay, często odwiedzaną przez turystów, by zakończyć protest w centrum, gdzie swoje siedziby mają największe światowe instytucje finansowe.

Protesty w Iraku, trzeba było ewakuować ambasadę USA

Niespokojnie 31 grudnia było też w Iraku, gdzie protestujący próbowali wedrzeć się do budynku ambasady USA. Trzeba było ewakuować ambasadora Stanów Zjednoczonych, podobnie pracowników placówki dyplomatycznej.

W Nowy Rok żołnierze broniący amerykańskiej ambasady w Bagdadzie użyli gazu łzawiącego, aby rozproszyć demonstrantów, którzy zbliżyli się do muru kompleksu dyplomatycznego i podpali amerykańskie flagi. Kilka osób zostało rannych.

Setki manifestantów, którzy spędzili noc przed bramą placówki, domagają się opuszczenia ich kraju przez żołnierzy Stanów Zjednoczonych.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Nie wszędzie można było świętować. Hongkong i Irak w Nowy Rok wchodzą protestami
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl