Ambasador USA w Korei Południowej w ogniu krytyki. Wszystko przez to, że zapuścił wąsy

Harry Harris, ambasador USA w Korei Południowej, jest ostatnio na językach koreańskiej prasy. Faux pas dyplomaty nie polega jednak na tym, co powiedział, ale co zrobił. Amerykanin zapuścił bowiem wąsy.

Harry Harris, a właściwie Harry Binkley Harris Jr., to zasłużony dla marynarki żołnierz - spędził w niej czterdzieści lat. Jeszcze przed objęciem funkcji ambasadora Stanów Zjednoczonych w Korei Południowej, kończąc wojskową karierę, był dowódcą U.S. Indo-Pacific Command.

Wraz z objęciem nowego stanowiska w lipcu 2018 roku, dotychczas gładko ogolony wojskowy zapuścił wąsy. Te zwróciły uwagę mediów w Korei Południowej już ponad rok temu, a temat znowu powrócił. W rozmowie z "The Korea Times" Harris tak się tłumaczył:

Chciałem zrobić pewne rozgraniczenie między moim życiem oficera, a moim nowym życiem dyplomaty. Nie mogłem urosnąć, nie mogłem stać się młodszy, ale mogłem zapuścić wąsy i to zrobiłem.

Podobny czy nie? Harris niczym znienawidzeni japońscy gubernatorzy

Wszystko brzmi kuriozalnie, ale ma konkretne drugie dno, oczywiście historyczne. Krytycy wyglądu Harrisa, a konkretnego jego zarostu, twierdzą, że przypomina im o czasach, gdy Korea była protektoratem Japonii (lata 1910-1945), a podobny wygląd, właśnie wspomniane wąsy, mieli japońscy zarządcy, brutalnie traktujący Koreańczyków.

Chodzi o ośmiu generałów-gubernatorów z okresu okupacji, jak Makoto Saito czy Hasegawa Yoshimichi.

Sprawa dotarła zresztą do Japonii, na Twitterze można znaleźć np. wpis Shingetsu News, które dopytuje, czy Harris rzeczywiście jest podobny do Yoshimichiego.

Co dalej z wąsami ambasadora? "Musielibyście mnie przekonać"

Harris - przytacza "The Korea Times" - bronił się zresztą przed tymi oskarżeniami, wskazując, że przecież wielu koreańskich przywódców też miało wąsy. Na nic jednak zdały się te wyjaśnienia - wąs Harry'ego Harrisa jest nie w smak Koreańczykom. A sprawca zamieszania raczej nie zamierza zgolić zarostu i deklaruje:

Jestem, kim jestem. Mogę tylko powiedzieć, że każda decyzja, którą podejmuję, bazuje na tym, że jestem amerykańskim ambasadorem w Korei, a nie japońsko-amerykańskim ambasadorem w Korei.

Czy jednak Harris zgoli wąsy? - Nie jestem pewien, musielibyście mnie przekonać, że wąsy są postrzegane w taki sposób, który może zaszkodzić naszym relacjom - stwierdza ambasador.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Ambasador USA w Korei Południowej w ogniu krytyki. Wszystko przez to, że zapuścił wąsy
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl