"Spojrzeliśmy i pomyśleliśmy: cholera, to się wiąże". Kulisy rozpracowywania rosyjskiej grupy zabójców

Schemat, jaki stosowali agenci z rosyjskiej jednostki 29155, podejrzewanej o próby zabójstw i akcji wymierzonych w stabilność Europy, wyszedł na jaw po ich operacji w Bułgarii - opisuje "New York Times". Według dziennika, to powiązanie otrucia bułgarskiego biznesmena z atakiem na Siergieja Skripala uruchomiło zdarzenia, prowadzące do dalszego rozpracowywania grupy.

Na jaw wychodzą kolejne ustalenia dziennikarzy na temat tajemniczej, rosyjskiej jednostki 29155, która podlega GRU. W październiku "New York Times" opisywał, że jej zadaniem było podejmowanie prób destabilizowania Europy. To ludzie z jednostki 29155 według "NYT" odpowiadali za próbę otrucia Siergieja Skripala czy prowadzenie kampanii destabilizacyjnej w Mołdawii.

Później, jak ustalił francuski "Le Monde", grupa agentów z 29155, licząca około 15 osób, poruszała się po Europie w latach 2014-2018, jednak wyłapano pewną prawidłowość: wszyscy co jakiś czas przebywali w regionie Górna Sabaudia we francuskich Alpach. To tam zatrzymali się w pewnym momencie dwaj Rosjanie oskarżani o podjęcie próby otrucia Siergieja Skripala.

Bułgarskie tropy i próby otrucia Emiliana Gebrewa

Jak w ogóle jednak doszło do namierzenia agentów? "New York Times", opisując swoje najnowsze ustalenia, wskazuje, że nie udałoby się połączyć kilku faktów, gdyby nie próba otrucia bułgarskiego handlarza bronią Emiliana Gebrewa z 2015 roku. Ktoś włamał się wtedy do garażu Bułgara, po czym umieścił truciznę na rączce drzwi samochodowych. 65-letni Gebrew po jakimś czasie zaczął wymiotować i mieć halucynacje.

Gebrew przeżył próbę otrucia, choć w szpitalu spędził miesiąc. Podobne objawy miał jego syn i jeden ze współpracowników. Gdy tylko wszyscy wydobrzeli, doszło do kolejnej próby otrucia, tym razem, gdy Gebrew był z synem na wakacjach w letnim domu nad Morzem Czarnym. Znowu udało im się przeżyć. Bułgarska prokuratura, mimo wszczęcia śledztwa, nie była w stanie nic ustalić.

Atak na Skripala. Przełom dzięki powiązaniom

Próba otrucia Emiliana Gebrewa powróciła, gdy podobna sytuacja powtórzyła się z podwójnym agentem Siergiejem Skripalem. Wtedy Brytyjczycy zaczęli prowadzić śledztwo, by odkryć, kto stoi za atakiem na Skripala - w ten sposób trafili na Rosjanina, który korzystał z paszportu na nazwisko Siergiej Fiedotow.

Wówczas wyszło na jaw, że ten mężczyzna przebywał w Bułgarii właśnie wtedy, gdy dochodziło do ataków na Gebrewa. Oprócz Fiedotowa było tam jeszcze dwóch Rosjan, z czego jednego podejrzewano o związki z atakiem na Skripala. W przypadku ataku na Siergieja Skripala schemat był podobny, dlatego też zaczęto te dwie sprawy wiązać ze sobą, co doprowadziło do stopniowego ustalania powiązań ludzi z tajemniczej grupy 29155.

Jeszcze w 2015 roku zachodnie służby nie wiązały sprawy Gebrewa z działalnością jednostki 29155, ale jak się później okazało - był to przełomowy moment w rozpracowywaniu grupy. "Służby wywiadowcze wskazują teraz, że próby otrucia w Bułgarii były kluczową wskazówką" - czytamy w "New York Times", a amerykański dziennik cytuje jeszcze anonimowego oficera:

Przy Bułgarii było coś niczym taki moment "aha". Spojrzeliśmy na to i pomyśleliśmy: cholera, to się wiąże.