Uciekli przed wojną, zabija ich zima. Uchodźcy koczują w nieludzkich warunkach

Namioty zasypane śniegiem, obozy tonące w błocie, chłód, choroby i życie w zawieszeniu - taka jest perspektywa zimy dla tysięcy uchodźców. W nieludzkich warunkach żyją zarówno ludzie na Bliskim Wschodzie, jak i kilkaset kilometrów od granic Polski.

W centrum jest hala, dookoła kontenery, a dalej na każdej wolnej przestrzeni schronienia z plandeki, plastiku i listewek, nawet zwykłe namioty turystyczne. Obok w gaju oliwnym ludzie mieszkają w konstrukcjach ze starych desek, kijów, folii, blachy, z czegokolwiek, co udało im się znaleźć. Przed schronieniami gotują jedzenie w puszkach i wiadrach. Wszędzie jest błoto, zima jest tu deszczowa. Tak Mariusz, wolontariusz z Polski, opisuje sytuację w obozie uchodźców na greckiej wyspie Chios. Tysiące uchodźców będzie musiało przetrwać zimę w fatalnych warunkach tam, a także w Libanie czy na Bałkanach.

W tym roku po raz pierwszy od kilku lat wzrosła liczba migrantów i uchodźców, którzy dostali się na greckie wyspy z Turcji. To w sumie 57 tys. ludzi, do tego prawie 15 tys. wjechało do Grecji drogą lądową. Ale w obozach na wyspach są też osoby, które trafiły tam wcześniej od od dawna czekają, by móc ruszyć dalej. Oficjalne obozy są przepełnione, na jedno miejsce przypada nawet 6-8 osób. Do tego wielu mieszka w nieformalnych obozowiskach. To w dużej mierze Syryjczycy i Afgańczycy, ale też mieszkańcy Iraku czy Konga. 

"Sytuacja przypomina doniesienia ze stref katastrof naturalnych"

Jak opisuje pracujący z uchodźcami wolontariusz z Polski, sytuacja w obozach jest dramatyczna. Ludzie mieszkają w fatalnych warunkach, prowizoryczne schronienia nie zapewniają dostatecznej ochrony przed zimową pogodą. Panuje chłód i wilgoć. Obozowiska toną w błocie i śmieciach, ponieważ poza pojedynczymi punktami nie są one zbierane. 

Nowo przybyłym po rejestracji pokazuje się obozowisko i pozostawia ich samym sobie. Mieszkańcy z dłuższym stażem pomagają im zbudować schronienie pierwszego dnia/nocy. Jedzenie otrzymywane w obozie jest często tak złej jakości, że ludzie je wyrzucają i gotują sami

- opisuje Mariusz.

Brakuje toalet, ludzie są stłoczeni i wybuchają konflikty między grupami. Na kilka tysięcy osób jest tylko jedna przychodnia, w której pracują dwie do czterech osób, a na całej wyspie są tylko dwie karetki, które do obozu przyjeżdżają jedynie na wezwanie policji. W długiej kolejce do obozowej przychodni czekają ciężarne kobiety, ludzie z otwartymi ranami i poparzeniami - relacjonuje wolontariusz - "sytuacja przypomina bardziej doniesienia ze stref katastrof naturalnych niż obóz dla osób ubiegających się o azyl".

Zima jeszcze pogarsza warunki na Chios i innych wyspach. Zimno zwiększa ryzyko chorób, szczególnie w nieogrzanych, lichych namiotach. Z drugiej strony próby gotowania czy ogrzewania ogniskami czy piecykami grożą poparzeniami, a nawet wybuchem pożarów. We wrześniu jedna osoba zginęła w pożarze obozie na wyspie Lesbos. Działające na miejscu organizacje zwracają uwagę, że kryzys humanitarny nie jest tam zaskoczeniem - sytuacja jest przewidywalna, pogarsza się w każdą zimę i można jej uniknąć. To wymagałoby jednak zmiany polityki wobec uchodźców w Grecji. 

Zobacz też: Polacy pomagają uchodźcom w Libanie

Zobacz wideo

Uciekli przed wojną, utknęli w górach obok syryjskiej granicy

Zima to najtrudniejszy okres także dla ponad miliona syryjskich uchodźców, którzy żyją w niewielkim Libanie. Wbrew temu, co można by myśleć o bliskowschodnim kraju, zimą jest tam chłodno, zdarzają się wichury i ulewy, a w górach - śnieg. Duża część uchodźców żyje tam w skrajniej biedzie, mieszka w garażach lub namiotach z folii, bez dostępu do opieki medycznej.

Syryjczykom bardzo trudno jest znaleźć zatrudnienie, rodziny nieraz nie mają żadnego źródła dochodu. Tymczasem zimą koszty życia rosną, ponieważ jedynym sposobem ogrzania schronień są piecyki olejowe, do których trzeba kupić paliwo. 

W szczególnie ciężkiej sytuacji jest kilkadziesiąt tysięcy Syryjczyków, którzy utknęli w Arsalu. To górski region na pograniczu Libanu i Syrii. Jak pisaliśmy w reportażu z Arsalu na początku roku, uchodźcy utknęli tam przez ciężkie warunki i skomplikowaną sytuację. Arsal to sunnicka enklawa w szyickiej części Libanu, do tego przez kilka lat było tam obecne Państwo Islamskie. Do teraz regionu pilnuje libańska armia i służby. W czasie walk z islamistami uchodźcy byli całkowicie odcięci od pomocy, a nawet teraz jej dostarczanie jest utrudnione. 

Teraz uchodźców wspiera tam Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Organizacja dostarcza pakiety, pozwalające naprawić schronienia przed zimą. Arsal leży na tyle wysoko, że zimą zdarzają się tam opady śniegu. Problemem jest nie tylko zimno, ale też zagrożenie, że prowizoryczne schronienia zawalą się pod ciężarem śniegu lub zaczną przeciekać. 

Zobacz wideo

Przebyli tysiące kilometrów, by koczować u bram Europy

Choć po kryzysie z 2015 roku znacząco spadła liczba osób, które próbują dostać się do Europy Zachodniej prze Bałkany, to wciąż tysiące ludzi podąża tym szlakiem. Jednak nowe ogrodzenia i kontrole graniczne znaczenie to utrudniają. Z tego powodu wielu chcących się ubiegać o status uchodźcy nie może tego zrobić. Utyka w zawieszeniu w krajach bałkańskich bez środków do życia i z bardzo ograniczoną pomocą. 

W pierwszej połowie grudnia władze Bośni zlikwidowały jeden z obozów przy granicy Chorwacji. Koczowali w nim ludzie, którzy chcieli dostać się do Unii Europejskiej. Warunki w obozie były opisywane jako "nienadające się dla ludzi" i grożące śmiercią mieszkających tam osób. Obóz znajdował się w lesie, był otoczony polami minowymi (pozostałością po wojnie na Bałkanach) i nie zapewniał spełniania podstawowych potrzeb, jak dostęp do czystej wody.

Jednak likwidacja obozu nie rozwiązuje problemu migrantów i uchodźców. Wielu koczuje w opuszczonych budynkach pomimo zimowej pogody w Bośni. Ponadto ci, którzy próbują nielegalnie przekroczyć granice, padają ofiarami przemocy ze strony policji. Działające na miejscu organizacje zarzucają władzom zarówna Bośni, jak i Chorwacji naruszanie praw człowieka. "Guardian" opisuje, że kolejne świadectwa opisują systematyczne stosowanie przemocy i nadużyć wobec migrantów, pobicia, kradzieże i rozbieranie.

Możesz wesprzeć polskie organizacje pomagające uchodźcom i ofiarom konfliktów, min: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polską Misję Medyczną, Polską Akcję Humanitarną.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Uciekli przed wojną, zabija ich zima. Uchodźcy koczują w nieludzkich warunkach
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl