Mormoni mieli zgromadzić 100 mld dol. i oszukać fiskusa. Trzymali je na "drugie nadejście Chrystusa"

Jeden z najbardziej skrytych i kontrowersyjnych amerykańskich Kościołów miał się dopuścić wielomiliardowego oszustwa podatkowego, zbierając pieniądze na cele charytatywne, ale wykorzystując je do czego innego. Mormoni mieli zgromadzić sto miliardów dolarów i trzymać je na "drugie nadejście Chrystusa" oraz wykorzystywać do interesów.

Rzekome oszustwo zostało opisane w doniesieniu złożonym do IRS - amerykańskiego fiskusa. Jego autorem jest David Nielsen, jeden z menadżerów w Ensign Peak Advisors, firmy zarządzanej przez mormonów, kontrolującej jego zasoby finansowe i inwestycje.

Donos opisał dziennik "Washington Post", który uzyskał jego kopię.

Ogromne kwoty na drugie nadejście Chrystusa

Głównym zarzutem wobec Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (formalna nazwa mormonów) jest to, że oszukiwali IRS na podatkach, księgując datki od wiernych (muszą oddawać 10 procent swoich dochodów) jako przeznaczone na cele charytatywne. Oznacza to zwolnienie z podatków.

Tymczasem rzeczone pieniądze nigdy nie zostały wydane na cele charytatywne. Kościół ma być winny państwu z tego tytułu wiele miliardów dolarów. Prawo stanowi, że jeśli uda się te pieniądze odzyskać, to autor donosu dostanie w nich swój udział. Nielsen może więc potencjalnie liczyć na spory zarobek.

Autor donosu twierdzi, że szef Ensign Peak Advisors Roger Clarke deklarował, iż zgromadzone przez mormonów fundusze są rezerwą na czas "drugiego nadejścia Chrystusa". Mają być też wykorzystywane do normalnej działalności inwestycyjnej generującej zyski.

Nielsen podpisał swój donos i późniejsze zeznania w IRS pod rygorem kary. Wezwał państwo, aby pozbawiło Ensign Peak Advisors statusu organizacji non-profit i związanego z tym wyłączenia z konieczności płacenia podatków.

Finanse trzymane w tajemnicy

"Washington Post" zestawia zeznania Nielsena z deklaracją złożoną w 2018 roku przez biskupa Geralda Causse, obecnego przewodniczącego mormonów. - Płacimy należne podatki od każdej działalności przynoszącej zysk, które mają miejsce regularnie i nie są istotnie związane z celami objętymi zwolnieniem z podatków - stwierdził duchowny.

Jego deklaracja była związana z tym, że kontrowersje wokół finansów mormonów to nic nowego. Są one skryte ze zasłoną tajemnicy, jak praktycznie cała działalność tej organizacji. Od 1959 roku nie składają zeznań finansowych, ponieważ nie ma takiego prawnego obowiązku. Nie wiadomo więc ile pieniędzy ma organizacja, skąd dokładnie je ma ani na co je przeznacza. Okazyjnie pojawiają się więc w prasie przecieki na ten temat. Na przykład w 2018 roku opublikowano dokumenty wskazujące, że ma łącznie 32 miliardy dolarów w akcjach na Wall Street.

Niezależnie od tego Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich deklaruje, że poddaje się audytom w wykonaniu firm zewnętrznych, które niezmiennie wykazują, iż wszystko w jego finansach jest w porządku. W reakcji na wspomniany przeciek w 2018 roku, organizacja wydała oświadczenie takiej treści: "Kościół nie jest instytucją finansową ani korporacją komercyjną. Nie ma innego celu niż szerzyć Ewangelię i zachęcać wszystkich do wstąpienia w Chrystusa".

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Mormoni mieli zgromadzić 100 mld dol. i oszukać fiskusa. Trzymali je na "drugie nadejście Chrystusa"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl