Chińczyk zaciągnął się do wojska na ochotnika. Chciał odejść. Skazali go na wegetację

Przez dwa lata nie wyjedzie za granicę. Nie wyjedzie nawet ze swojego miasta. Został pozbawiony miejsca na uczelni i jeszcze dwa lata nie będzie mógł wrócić. To tylko część długiej listy kar nałożonych na młodego Chińczyka za to, że po miesiącu zdecydował się zrezygnować ze służby wojskowej.

Los młodego mężczyzny z miasta Danzhou na wyspie Hainan został opisany przez oficjalny organ prasowy chińskich sił zbrojnych i przetłumaczony na potrzeby jego anglojęzycznego wydania "PLA Daily" (PLA - Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza).

Młody mężczyzna o nazwisku Zhang zaciągnął się do wojska we wrześniu. W Chinach formalnie wszyscy mężczyźni w wieku 18-22 podlegają poborowi i muszą się zarejestrować w odpowiedniku polskich Wojskowych Komend Uzupełnień. Nie ma jednak faktycznej obowiązkowej służby wojskowej i poboru, ponieważ chętnych do dobrowolnej służby jest znacznie więcej niż potrzebują liczące około dwa miliony ludzi siły zbrojne. Chińczycy nazywają to "ochotniczym poborem".

Jak opisuje "PLA Daily", Zhang w pierwszym miesiącu wstępnego szkolenia "nie był w stanie zaadoptować się do życia wojskowego i związanych z nim wyrzeczeń oraz obciążeń" i postanowił, że jednak nie chce służyć. - Pomimo cierpliwego nakłaniania przez przełożonych, trwał przy swoim postanowieniu - stwierdza wojskowa gazeta. Zorganizowano też spotkanie mężczyzny, jego rodziców oraz oficerów, na którym poinformowano go o wszystkich konsekwencjach jego decyzji. Pomimo tego trwał przy swoim i 25 listopada został wyrzucony z wojska.

Takie poniósł konsekwencje:

- Dożywotnie umieszczenie na liście osób "poważnie zdyskredytowanych", wpisanie do kartoteki jego rodziny, że "odmówił służby wojskowej". Dodatkowo pozbawienie preferencyjnego traktowania (nie sprecyzowano jakiego) ze względu na wstąpienie do wojska

- Dożywotni zakaz służby w administracji państwowej oraz pracy w przedsiębiorstwach państwowych, nawet tymczasowo

- Dwuletni zakaz podróży zagranicznych, zakupu biletów na krajowe połączenia lotnicze, długodystansowe połączenie kolejowe oraz autobusowe

- Dwuletni zakaz zakupu nieruchomości, brania kredytu, zakupu ubezpieczenia oraz zakładania działalności gospodarczej

- Usunięcie ze studiów, które rozpoczął przed zgłoszeniem się do wojska, dwuletni zakaz rozpoczynania nowych oraz anulowanie wyników jego egzaminów

- Nałożenie grzywny i konieczności zapłaty odszkodowania dla wojska w łącznej wysokości 54 tysięcy juanów (około 30 tysięcy złotych)

- Napiętnowanie w mediach państwowych oraz społecznościowych

Jak widać lista kar jest dość długa i wymyślna. Zwłaszcza, że Zheng wstąpił do służby ochotniczo. Jednak w myśl chińskiego prawa jest poborowym, ponieważ ciągle formalnie obowiązuje pobór. To, co zrobił Zheng, jest więc traktowane jako uchylenie się od obowiązkowej służby wojskowej. W polskim prawie jest to formalnie zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności.

Jak widać, w Chinach więzienie zamieniono na karę znacznie bardziej złożoną. Zhenga faktycznie skazano na dwuletnią wegetację i ostracyzm a później na dożywotnie problemy na rynku pracy, ponieważ istotna część chińskiej gospodarki jest kontrolowana przez państwo.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Chińczyk zaciągnął się do wojska na ochotnika. Chciał odejść. Skazali go na wegetację
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl