Wielka Brytania. Boris Johnson w ogniu krytyki. Nie chciał zobaczyć zdjęcia chorego dziecka

W przededniu czwartkowych wyborów parlamentarnych na Borisa Johnsona spadała fala krytyki po tym, jak odmówił spojrzenia na zdjęcie chorego czteroletniego chłopca, który z powodu braku miejsc musiał spać na podłodze szpitala w Leeds. Premier Zjednoczonego Królestwa w końcu zdjęcie zobaczył, wyraził współczucie wobec dziecka i zaczął przekonywać, że to jego partia skutecznie naprawi służbę zdrowia.

Zdjęcie przedstawiające leżącego na szpitalnej podłodze chłopca, u którego wstępnie zdiagnozowano zapalenie płuc, Johnsonowi pokazał Joe Pike, dziennikarz telewizji ITV.

Boris Johnson odmawiał spojrzenia na zdjęcie chorego chłopca

Pike chciał, by premier odniósł się do fotografii, ale ten ją zignorował i kontynuował swoją wypowiedź, dodając, że słyszał o niej w BBC. Dziennikarz jednak nie ustępował w opisywaniu historii chłopca i zadawaniu pytań. W końcu Johnson zabrał telefon dziennikarza i schował go do swojej kieszeni.

Chwilę później brytyjski premier oddał dziennikarzowi telefon i przeprosił. - To okropne, okropne zdjęcie i oczywiście przepraszam rodzinę oraz osoby, które mają fatalne doświadczenia w NHS - powiedział. Następnie stwierdził, że jego rząd rozwiązuje kryzys w NHS (służbie zdrowia w Wielkiej Brytanii), a kolejne miesiące niepewności związanej z brexitem to najgorsze, co może się zdarzyć. 

>>> W najbliższy wtorek w Wielkiej Brytanii odbędą się wybory. Zobacz jak wygląda tamtejsza sytuacja polityczna:

Zobacz wideo

Fala krytyki w przededniu wyborów

Zdarzenie spowodowało, że na premiera wylała się fala krytyki, zwłaszcza ze strony liderów opozycji. Jeremy Corbyn z Partii Pracy napisał, że Johnson "jest po prostu obojętny". Jo Swinson z Liberalnych Demokratów dodała, że "jedyne, o co [Johnson] się troszczy, to on sam". Z kolei Ian Blackford ze Szkockiej Partii Narodowej stwierdził, że premier jest "osobą pozbawioną empatii i kompasu moralnego".

W najbliższy czwartek, 12 grudnia, w Wielkiej Brytanii odbędą się wybory parlamentarne. Premier Boris Johnson od dawna naciskał na przedterminowe głosowanie, licząc, że zapewni ono jego partii bezwzględną większość w parlamencie. "W piątek 13 grudnia mieszkańcy Wielkiej Brytanii mogą obudzić się albo w nowej rzeczywistości, albo ciągnącym się od kilku lat koszmarze decyzyjnego pata. W wyborach parlamentarnych chodzi przede wszystkim o Brexit" - komentuje na w Gazeta.pl Maria Mazurek.

Problemy brytyjskiej służby zdrowia

Brytyjska służba zdrowia (NHS) zmaga się z kryzysem wynikającym z chronicznego niedofinansowania i braków kadrowych. Brytyjczykom we znaki daje się brak wolnych łóżek, brak pieniędzy na funkcjonowanie szpitali, przychodni i gabinetów stomatologicznych. Problemem są też długie okresy reakcji karetek pogotowia i ciągnące się oczekiwanie na wizytę u lekarza. Dofinansowanie NHS było jednym z głównych haseł kampanii "Leave" w trakcie referendum ws. Brexitu.