Meksyk. Narkotykowy konwój wjechał do miasta. Panika, ostrzelane urzędy, nie żyje przynajmniej 14 osób

W sobotę meksykańskie siły bezpieczeństwa stoczyły trwającą godzinę bitwę z członkami kartelu w Villa Union w stanie Coahuila. Według danych policji nie żyje co najmniej 14 osób.

Gubernator stanu Coahuila, Miguel Angel Riquelme powiedział lokalnym mediom, że czterech zabitych to policjanci, oraz że zaginęło też kilku pracowników miejskich.

>>> Warunki panujące w Meksyku zmuszają tysiące ludzi do emigracji. Zobacz wideo:

Zobacz wideo

Gangsterzy ostrzelali budynek urzędu

W sobotę, przemieszczająca się w konwoju ciężarówek zbrojna grupa gangsterów zaatakowała lokalne urzędy w trzytysięcznym miasteczku, położonym około godziny jazdy samochodem od Eagle Pass w Teksasie. W wyniku interwencji sił stanowych i federalnych zginęło 10 osób - prawdopodobnie członków północno-wschodniego kartelu narkotykowego.

W opublikowanych w mediach społecznościowych filmach ze strzelaniny widać spalone pojazdy i podziurawioną przez kule fasadę urzędu miejskiego Villa Union. Słychać też strzały i przerażonych ludzi nakłaniających bliskich, aby pozostali w środku. Na ulicy stoi uszkodzona czarna furgonetka z napisem "C.D.N.", czyli "Cartel del Noreste" - kartel północno-wschodni. 

Gubernator Riquelme zapowiedział, że siły bezpieczeństwa pozostaną w mieście przez kilka dni, aby przywrócić spokój. „Grupy te [kartele - red.] nie będą mogły wjechać na terytorium państwowe” - padał rząd Coahuila w specjalnym oświadczeniu.

Wskaźnik morderstw w Meksyku wzrósł do historycznie wysokich poziomów, zwiększając się o 2 proc. w ciągu pierwszych 10 miesięcy prezydentury Andrésa Manuela Lópeza Obradora. Urzędnicy federalni poinformowali ostatnio, że w 2019 r. doszło do 29 414 zabójstw, w porównaniu do 28 869 w analogicznym okresie 2018 r.

Więcej o: