Irak. Premier zapowiada dymisję, wielki ajatollah krytykuje władze, wojsko strzela do protestujących

Nie ustają protesty w Iraku. Źródła medyczne poinformowały, że 15 osób zginęło, a kilkadziesiąt zostało rannych w mieście Nasirija, gdzie służby otworzyły ogień do demonstrantów. Kolejna fala niepokojów przetoczyła się dziś przez Irak kilka godzin po tym, jak premier Adil Abd al-Mahdi zapowiedział złożenie dymisji.

Zanim premier Adil Abd al-Mahdi zapowiedział złożenie dymisji, przywódca szyitów w Iraku, wielki ajatollah Ali as-Sistani zaapelował do irackich parlamentarzystów, aby przestali popierać obecny rząd. "Parlament, z którego wywodzi się obecny rząd, jest proszony o ponowne rozważenie swojej decyzji w tym zakresie i działanie zgodnie z interesem Iraku, aby powstrzymać rozlew krwi" - napisał as-Sistani w piątkowym kazaniu, wygłoszonym przez jego przedstawiciela w świętym mieście Karbala.

Okupowane miasto, spalony konsulat Iranu

W czwartek wojsko spacyfikowało protesty w okupowanej przez demonstrantów Nasiriji oraz w Bagdadzie, gdzie protestujący starali się wedrzeć do tzw "zielonej strefy" - administracyjnego centrum stolicy, w którym mieszczą się m.in. parlament oraz ambasady wielu krajów. Łącznie zabito co najmniej 24 osoby.

>>> Czym jest "zielona strefa" w Bagdadzie? Dowiesz się więcej:

Zobacz wideo

W środę protestujący Irakijczycy podpalili irański konsulat w Nadżafie. Miasto to jest ośrodkiem kultu religijnego i celem pielgrzymek szyitów. Znajduje się tam meczet, w którym pochowany jest szczególnie ważny dla szyitów zięć Mahometa Ali ibn Abi Talib.

Według Reutersa liczba ofiar antyrządowych manifestacji w Iraku przekroczyła 400. Według bazujących na danych policyjnych i medycznych wyliczeń agencji zginęło już co najmniej 408 osób, w większości nieuzbrojonych demonstrantów.

Dlaczego Irakijczycy protestują?

Masowe demonstracje antyrządowe trwają w Bagdadzie i w południowej części Iraku od początku października. Protestujący żądają odsunięcia od władzy klasy politycznej, która jest oskarżana o korupcję i realizację interesów obcych państw, przede wszystkim Iranu. Szczególnie aktywni w protestach są młodzi Irakijczycy, którzy mierzyć muszą się z wysokim bezrobociem.

Po pierwszej sześciodniowej fali protestów, w wyniku której zginęło 149 osób, premier Adil Abdel Mahdi obiecał zmiany personalne w rządzie, obniżkę pensji urzędników wysokiego szczebla oraz ogłosił plany zmniejszenia bezrobocia wśród młodzieży. Protestujący uznali, że ich postulaty nie zostały spełnione i wrócili na ulice. Prezydent Irkau Barham Salih zadeklarował, że premier poda się do dymisji, jeśli partie polityczne porozumieją się w sprawie tego, kto miałby go zastąpić. 

Trwające od października protesty są największe od czasu upadku dyktatury Saddama Husajna w 2003 roku. Zakończyły one względną stabilizację, który zapanowała w państwie od klęski Państwa Islamskiego z 2017 roku.