Timmermans zabiera głos ws. "stref wolnych od LGBT". "Bycie gejem to nie ideologia"

"Strefy wolne od LGBT to manifestacja ideologii, która przyniosła Europie tylko niedolę i przemoc" - napisał na Twitterze Frans Timmermans. Wiceszef Komisji Europejskiej zabrał głos po debacie o sytuacji osób LGBT w Polsce. Politycy PiS próbowali na niej przekonywać, że przeciwni są nie ludziom, a "ideologii LGBT".

Sytuacja w Polsce kolejny raz była przedmiotem debaty w Parlamencie Europejskim. Na wniosek grupy europejskich socjalistów, do których należy m.in. Robert Biedroń, odbyła się debata o "strefach wolnych od LGBT". Naklejki z homofobicznym hasłem pojawił się z inicjatywy "Gazety Polskiej" a naklejają je, np. niektóre restauracje. Ponadto część samorządów w Polsce przyjęła uchwały przeciwko "ideologii LGBT". 

W czasie debaty europosłowie PiS, w tym Beata Kempa, próbowali przekonywać, że chodzi im nie o dyskryminację ludzi, a sprzeciw wobec „agresywnej ideologii” LGBT. - Jestem za wzajemnym szacunkiem, gdy agresywna ideologia mniejszość szkaluje tych, którzy mają inne zdanie" - mówiła Kempa. Patryk Jaki twierdził, że w Polsce nie ma „stref wolnych od LGBT”, a są jedynie działania pojedynczych podmiotów.

Do takich wypowiedzi odniósł się w czwartek we wpisie na Twitterze wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans. "Bycie gejem to nie ideologia, tak, jak bycie czarnoskórym czy białym, kobietą czy mężczyzną" - podkreślił i dodał:

"W Europie nikt nie powinien być atakowany czy wykluczony za to, kim jest. Strefy wolne od LGBT to manifestacja ideologii, która przyniosła Europie tylko niedolę i przemoc. Powiedz NIE nienawiści"

W polskim parlamencie niedawno opracowano nad projektem, który zdaniem krytyków praktycznie  zakazywałby edukacji seksualnej: 

Zobacz wideo

Strefy wolne od LGBT sprzeczne z podstawowymi wartościami Unii

Przedstawicielka Komisji Europejskiej Cecilia Malmstroem mówiła, że „strefy wolne od LGBT” to dyskryminacja mniejszości seksualnych, która stoi w sprzeczności z podstawowymi wartościami unijnymi. Komisarz zapowiedziała, że sprawa będzie monitorowana, oraz że komisja zwróci się do Polskich władz, by tego typu zjawiska „nigdy się już nie powtórzyły”.

Głos w debacie zabrała m.in. europosłanka Koalicji Europejskiej Magdalena Adamowicz. W jej opinii polskie władze „straszą nieistniejącymi zagrożeniami” by osiągnąć cel polityczny. - Mechanizm jest prosty i stary jak świat. Wskazać jakąś cechę, potem zohydzić i na koniec pokazać siebie jako wybawcę przed tym wymyślonym złem - mówiła Magdalena Adamowicz. - Jestem Polakiem i w 2019 roku, w sercu Europy, są miejsca w mojej ojczyźnie, do których nie mogę wejść - mówił z kolei Robert Biedroń.