Estonia i Rosja w sporze o granicę. Kreml: "Nie zgadzamy się z roszczeniami"

Estońscy politycy coraz częściej wypowiadają się na temat zwrotu krajowi ziem, które zgodnie z układem z Tartu z 1920 roku zostały przydzielone Estonii, a później zostały włączone do ZSRR. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że żądania terytorialne jej sąsiada są nie do przyjęcia.
Zobacz wideo

Wcześniej polityk Dumy Państwowej, członek Komitetu Stosunków Międzynarodowych Anton Morozow informował, że Rosja nigdy nie zaanektowała Estonii, dlatego nie trzeba prowadzić nowych rozmów na temat zmiany granic. - Takie wypowiedzi są całkowicie pozbawione perspektywy. Estonia z czasem zda sobie sprawę, że niekonstruktywne podejście może nie przynieść rezultatów - dodał cytowany przez portal news.err.ee polityk. 

"Żądanie, aby Estonia zarzuciła roszczeń terytorialnych wobec Rosji są bardzo aroganckie"

Przewodniczący Riigikogu (Zgromadzenia Państwowego Estonii) Henn Polluaas jest z kolei zdania, że zachowanie Rosji wobec Estonii godzi w filar niepodległości tego kraju. - Żądanie, aby Estonia zarzuciła roszczenia terytorialne wobec Rosji są bardzo aroganckie. Estonia nie ma żadnych roszczeń przeciwko Rosji. Nie chcemy ani jednego metra kwadratowego rosyjskiej ziemi. Chcemy tylko, aby nasze ziemie zostały zwrócone. Rosja zaanektowała około 5 procent terytorium Estonii. De facto, to roszczenia Rosji wobec naszego kraju są sprzeczne z prawem międzynarodowym i niczym nie różnią się od okupacji i aneksji Krymu - odpowiedział na oświadczenie Kremla przewodniczący parlamentu.

Estonia jest jedynym państwem należącym do NATO, które nie ratyfikowało traktatu granicznego z Rosją. Obecna granica przebiega według granicy dzielącej dawne republiki radzieckie i jest niezgodna z układem z Tartu z 1920 roku. Według Rosji układ ten stracił na ważności w momencie, gdy Estonia weszła w skład ZSRR, dlatego nie ma prawa powoływać się na ten dokument.

Więcej o: