Chile. Amerykanin strzelał do protestujących i opowiedział o tym w sieci. Twierdzi, że "nie zrobił nic złego"

56-letni Amerykanin żyjący w Chile, który sam określa siebie jako "największego neoliberała w całym kraju", trafił za kratki po tym, jak otworzył ogień do protestujących. Mężczyzna tłumaczył, że "nie zrobił nic złego".
Zobacz wideo

Jak podaje Reuters, w niedzielne popołudnie w regionie Valparaiso, mężczyzna oddał kilka strzałów podczas protestu, w którym brało udział około pięciu tysięcy osób. Według oświadczenia gubernatora Jorge Martineza, jedna z kul trafiła 33-letniego mężczyznę w udo. Poszkodowany trafił do szpitala.

"Największy neoliberał w całym kraju"

W nagraniu opublikowanym na YouTube Cobin przekonywał, że oddał kilka strzałów z pistoletu po tym, jak został otoczony przez grupę protestujących na nabrzeżu Reñaca, gdy jechał na strzelnicę. - Bałem się o swoje życie, gdy zostałem zaatakowany przez brutalny tłum - mówił mężczyzna. Przekonywał również, że "nie zrobił nic złego" i "na szczęście miał broń, żeby się obronić". 

Na nagraniach widać jednak, że sytuacja wyglądała zgoła inaczej. Grupa protestujących stawała przed autami na światłach i zaczynała zabawę - kto zatańczy, przejedzie. Pierwszy kierowca wysiadł z auta, zatańczył i grupa się rozstąpiła. Następny w kolejce był Cobin, który przejechał zanim protestujący znów zagrodzili przejazd. Mężczyzna odjechał, zatrzymał auto i zaczął strzelać. Cobin został aresztowany i oskarżony o próbę zabójstwa.

John Cobin jest amerykańskim ekonomistą i wykładowcą, znanym z libertariańskich i konserwatywnych przekonań. Próbował zrobić polityczną karierę w USA, jednak wycofał swoją kandydaturę do amerykańskiego Kongresu z powodu zarzutów o przemoc domową. Po wyemigrowaniu do Chile, Amerykanin zrobił karierę jako polityczny komentator. Sam tytułował się "największym neoliberałem w całym kraju". Chilijskie media nazywają go jednak "białym suprematystą". 

Jak podaje "The Washington Post" w 2012 roku pomagał kilku innym libertarianom osiedlić się w Chile, na farmie "wolnej od natarczywości i nadużyć rządu". Grupa Anonymous twierdzi, że Cobin chciał stworzyć tam faszystowską grupę kilkuset rodzin. 

>>> Chcesz wiedzieć co dzieje się w Chile? Obejrzyj film:

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Chile. Amerykanin strzelał do protestujących i opowiedział o tym w sieci. Twierdzi, że "nie zrobił nic złego"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl