Twitter rezygnuje z reklam politycznych. Hillary Clinton: "Dobra decyzja dla demokracji"

"Podjęliśmy decyzję, by wstrzymać wszystkie polityczne reklamy na całym świecie na Twitterze" - ogłosił w środę szef Twittera Jack Dorsey. Jak tłumaczył, według twórców platformy "na zasięg wiadomości o treści politycznej trzeba zasłużyć, a nie go kupić".
Zobacz wideo

Od 22 listopada na Twitterze na całym świecie nie będzie można zamieszczać reklam politycznych. Szczegóły zakazu mają zostać opublikowane 15 listopada. Radykalna decyzja Twittera jest głosem w trwającej w Stanach Zjednoczonych dyskusji na temat roli mediów społecznościowych w kampaniach politycznych.

CEO Twittera o reklamach politycznych

"Polityczne przesłanie zdobywa zasięg, kiedy ludzie decydują się na śledzenie konta lub retweet. Płacenie za zasięg unieważnia tę decyzję, narzucając ludziom wysoce zoptymalizowane i ukierunkowane komunikaty polityczne. Uważamy, że decyzja ta nie powinna być unieważniona z powodu pieniędzy" - tak brzmi nowe credo Twittera.

Według CEO Twittera chociaż internetowe reklamy polityczne są "bardzo efektywne i atrakcyjne dla reklamodawców", niosą za sobą "znaczące ryzyko dla demokracji", ponieważ stwarzają "zupełnie nowe wyzwania dla debaty publicznej" takie jak "optymalizacja i mikrotargetowanie oparte na uczeniu maszynowym oraz nieprawdziwe, niesprawdzone czy mylące informacje". Dlatego Dorsey przekonuje, że należy "skupić się na źródłach problemów, bez dodatkowego obciążenia i komplikacji związanych z dalszym braniem pieniędzy". 

Dorsey krytykuje Zuckerberga

Decyzja Twittera kontrastuje z polityką Facebooka, której w tym miesiącu bronił Mark Zuckerberg. Podczas przemowy na Georgetown University w Waszyngtonie, prezes Facebooka przekonywał, że prywatna firma "nie może cenzurować polityków i informacji", i dlatego musi godzić się na umieszczanie reklam politycznych, nawet jeśli zawierają manipulacje i nieprawdy. Zapowiedział, że mimo krytyki Facebook nie zrezygnuje z politycznych reklam i nie będzie wpływał na ich treść.

Do stanowiska Zuckerberga odniósł się Dorsey, który zasugerował, że Facebook "nie jest wiarygodny" mówiąc: "bardzo staramy się uniemożliwić ludziom, żeby wykorzystywali nasze systemy do rozpowszechniania mylących informacji, ale jeśli ktoś płaci nam, żeby targetować i narzucać ludziom oglądanie ich reklam politycznych,… cóż…mogą mówić, cokolwiek chcą!” Dorsey podważył również argumentację Zuckerberga, który przekonywał, że brak reklam politycznych w mediach społecznościowych sprzyja politykom aktualnie sprawującym władzę oraz wzmacnia pozycję tradycyjnych mediów. "Niektórzy mogą twierdzić, że nasze działania mogą dziś faworyzować polityków obecnie pełniących stanowiska państwowe. Ale przecież obserwowaliśmy wiele ruchów społecznych, które osiągały masową skalę bez żadnych reklam. Wierzę, że to zjawisko będzie tylko rosnąć" - napisał na Twitterze.

Decyzja Twittera wywołała również komentarze polityków. Hillary Clinton napisała, że "jest to dobra decyzja dla demokracji w Ameryce i na całym świecie". Z kolei Brad Parscale, szef kampanii Trump2020 stwierdził, że to "kolejna próba lewicy by wyciszyć Trumpa i konserwatystów".

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Twitter rezygnuje z reklam politycznych. Hillary Clinton: "Dobra decyzja dla demokracji"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl