Firma z Kalifornii wyłączy prąd dwóm milionom osób. Boi się, że znów spowoduje kataklizm

Główny dostawca elektryczności w północnej Kalifornii planuje w sobotę wyłączyć prąd dwóm milionom osób. Firma obawia się, że instalacja stanie się zarzewiem ognia. Do takiej sytuacji doszło m.in. w zeszłym roku, kiedy awaria sieci spowodowała najgorszy pożar w historii stanu.
Zobacz wideo

Kalifornia walczy z pożarami już kolejny rok z rzędu. Dziesiątki tysięcy osób opuściło swoje domy w okolicach Santa Clarita na północ od Los Angeles. Ogień objął tam ponad 1600 hektarów. Z powodu pożaru zamknięto szkoły. Wyłączono z ruchu jedną z głównych autostrad. Spowodowało to komunikacyjny chaos. Tylko w sobotę władze nakazały ewakuację 50 tys. osób.

Na północy stanu z kolei ogień objął około 9500 hektarów. W niektórych miejscach gubernator wprowadził stan wyjątkowy. Na południu Kalifornii z ogniem walczy ponad 1000 strażaków. Wiatr wiejący z prędkością 105 kilometrów na godzinę sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia i utrudnia akcję gaśniczą.

W sobotę Pacific Gas & Electric - główny dostawca energii na północy stanu - poinformował, że wyłączy prąd w części swojej sieci. Obejmie to ponad 900 tys. gospodarstw, czyli ponad dwa miliony ludzi. PG&E zdecydowało się na taki krok już drugi raz w tym tygodniu. Dlaczego?

W ubiegłym roku firma została oskarżona o to, że jej nieprawidłowo konserwowana instalacja wywołała iskrę, od której zaczął się pożar, który zniszczył miasto Paradise. Był to najgorszy pod względem liczby ofiar i strat pożar w historii Kalifornii, zginęło w nim 85 osób, zniszczonych został prawie 19 tys. budynków. Firma została pozwana i w efekcie ogłosiła bankructwo, ale... dalej funkcjonuje. Teraz, z obawy przed kolejnymi pożarami i wiążąca się z tym odpowiedzialnością prawną, prewencyjnie wyłącza prąd, gdy pojawia się zagrożenie. 

Piekło w raju. Pożar pochłonął całe miasteczko

8 listopada w Północnej Kalifornii wybuchł pożar, który strawił część pogórza Sierra Nevada, w tym całe miasto Paradise (ang. raj). Tysiące mieszkańców musiało porzucić cały dobytek w trakcie ucieczki przed szybko rozprzestrzeniającym się ogniem.

W pożarze 27 tys. mieszkańców straciło swój dobytek i dach nad głową. Nie wszystkim udało się uciec. Część mieszkańców zginęła w czasie próby wydostania się z miasteczka. Ogień odciął grupie ludzi drogę, zmarli w swoich samochodach.

Kalifornia od lat zmaga się z suszą, a w jej efekcie - pożarami. Wg modeli klimatycznych globalne ocieplenie sprawia, że w Kalifornii rosną temperatury, spada suma opadów, zatem warunki coraz bardziej zwiększają ryzyko i sprzyjają powstawaniu i rozprzestrzenianiu się pożarów.  

Więcej o: