Rosja. W trakcie spektaklu niedźwiedź rzucił się na trenera. Cyrk twierdzi, że winę ponosi widownia

Niedźwiedź rzucił się na cyrkowca, powalił go na ziemię i został poskromiony dopiero z użyciem paralizatora elektrycznego. Nikomu na widowni nic się nie stało, choć publiczność nie była w żaden sposób oddzielona od zwierzęcia. Administracja cyrku przekonuje, że to właśnie widzowie ponoszą winę za atak.
Zobacz wideo

Do incydentu doszło podczas pokazu cyrkowego w mieście Ołoniec na terenie Republiki Karelii (północny zachód Rosji) - podaje rosyjska agencja RIA. W czasie pokazu objazdowego cyrku wykorzystywany w nim niedźwiedź zaatakował jednego z cyrkowców. 

Widzowie nagrali zdarzenie, a wideo pojawiło się w mediach społecznościowych. Widać na nim, że dorosły niedźwiedź na dwóch łapach pcha taczkę po scenie, po czym mężczyzna chwyta go za kaganiec i prowadzi obok siebie. Obraca się plecami, a wtedy zwierzę rzuca się na niego, obejmuje łapami i przygniata do ziemi. Drugi mężczyzna zaczyna kopać niedźwiedzia, ale ten dalej szarpie cyrkowca. Na tym kończy się nagranie.

 

W końcu niedźwiedź został poskromiony przy pomocy paralizatora elektrycznego. Zwierzę nie było w stanie pogryźć mężczyzny ze względu na kaganiec, jednak raniło go łapami. Cyrk twierdzi, że "wszystko z nim w porządku", a "numer z niedźwiedziem" zostanie wyłączony z programu. W pokazie wykorzystywane są także m.in. psy, szopy, małpy, papugi i węże. 

Serwis gazeta.ru zwraca uwagę, że widzowie nie byli w żaden sposób oddzieleni od sceny, na której znajdował się niedźwiedź. Portal podaje, że cyrk ruszył dalej w trasę. 

Zarządzająca cyrkiem Ludmiła Misnik powiedziała portalowi, że winę za atak ponosi publiczność, która - mimo zakazu - używała lamp błyskowych w aparatach fotograficznych, co miało rozjuszyć zwierzę. Z kolei trener niedźwiedzia twierdzi, że ma on już 16-lat i zaatakował z powodu bólu stawów.

Przemoc wobec zwierząt cyrkowych 

Przeciwko wykorzystywaniu zwierząt w cyrkach walczy wiele organizacji na świecie i w Polsce. W Polsce niektóre miasta zakazały organizowania na swoim terenie pokazów cyrkowych ze zwierzętami. To m.in. Warszawa, Słupsk, Poznań, Łódź, Kołobrzeg czy Wrocław

Fundacja Otwarte klatki opisuje, że zwierzęta wykorzystywane w cyrkach są trzymane w złych warunkach, ich tresura odbywa się z wykorzystaniem przemocy, występy są dla nich stresujące. Ponadto cyrkowe pokazy są niebezpieczne tak dla ludzi, jak i zwierząt. 

"Zestresowane zwierzęta mogą zaatakować treserów, a także widownię" - wymienia fundacja.