Ponad pół miliona Katalończyków protestuje w Barcelonie. MSW nie wyklucza wysłania gwardii narodowej

Ponad pół miliona osób wyszło na ulice Barcelony. To piąty dzień protestu przeciwko wyrokom więzienia wobec dziewięciu katalońskich polityków. Z policyjnych statystyk wynika, że w piątek na ulicach miasta było około 525 tysięcy osób. Minister spraw wewnętrznych dopuszcza możliwość skierowania na przedmieścia miasta gwardii cywilnej.
Zobacz wideo

To najbardziej gwałtowne protesty w Barcelonie od wielu lat. W kilku miejscach dochodzi do starć manifestantów z policjantami. Kilkaset zamaskowanych osób rzucało w kierunku funkcjonariuszy kamieniami i innymi przedmiotami. Uczestnicy zamieszek przewracają pojemniki na śmieci i podpalają je. Minister spraw wewnętrznych w piątek poinformował, że na przedmieścia stolicy Katalonii może zostać wysłana gwardia cywilna, która udzieli wsparcia policji.

Z kolei hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska w piątek wieczorem ostrzegał protestujących w Katalonii, że za łamanie prawa grozi więzienie. Minister zaznaczył, że według hiszpańskiego prawa osoby, które protestują w agresywny sposób, mogą być skazane na kary do 6 lat więzienia. W rozmowie z dziennikarzami Fernando Grande-Marlaska poinformował, że w piątek w pobliżu głównej siedziby policji w Barcelonie doszło do starć, w które zaangażowane było 400 osób.

-To nie jest tylko sprawa Katalonii, ale zagrożenie wolności wszystkich obywateli. Kilka osób próbuje bowiem narzucić swoją wersję demokracji i ogranicza wolność innym - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej Rosa, jedna z protestujących osób.

W związku z blokowaniem przez protestujących dróg, z Barcelony trudno się wydostać. Wcześniej całkowicie zablokowana była autostrada łącząca Katalonię z Francją. Miasto jest sparaliżowane. Władze centralne Hiszpanii poinformowały, że w związku z piątkowymi manifestacjami odwołano 57 lotów z Katalonii. Ograniczona została liczba pociągów podmiejskich i dalekobieżnych, a wiele przedsiębiorstw było dzisiaj nieczynnych. Katalońskie władze poinformowały, że zużycie prądu w piątek było niższe o 10,1 proc. niższe niż w dniu poprzednim. Do protestu dołączyły się placówki oświatowe i uczelnie. Protesty poważnie odczuli też turyści - powodu demonstracji zamknięto m.in. bazylikę Sagrada Familia. Przełożono też zaplanowany na 26 października mecz między FC Barceloną a Realem Madryt. 

Barcelona. Pół miliona osób protestuje w stolicy Katalonii

Jak podaje agencja AP, od poniedziałku, gdy w Katalonii rozpoczęły się masowe demonstracje, policja aresztowała ponad 200 osób. Premier Hiszpanii Pedro Sanchez stwierdził, że władze będą ścigały radykalnych separatystów, którzy biorą udział w zamieszkach, ale jednocześnie zapewnił, że pokojowe protesty mogą być kontynuowane. Władze Barcelony szacują, że gwałtowne zamieszki do jakich dochodziło od poniedziałku kosztowały miasto co najmniej półtora miliona euro. Lotnisko w Barcelonie odwołało w tym tygodniu około 150 lotów

To najbardziej gwałtowne protesty od kilkunastu lat. Po tym jak w poniedziałek Sąd Najwyższy skazał katalońskich polityków i aktywistów na kary do 13 lat więzienia, ludzie wychodzą na ulice i żądają ich uwolnienia. Dwa lata temu w referendum mieszkańcy Katalonii opowiedzieli się za niepodległością, ale Madryt aresztował przywódców separatystów. Ich lider Carles Puigemont uciekł do Brukseli. Hiszpańskie władze wysłały za nim list gończy, ale belgijski sąd uznał, że polityk może pozostać na wolności.

Więcej o: