Donald Trump o zawieszeniu broni w Syrii. "Trzeba dać im powalczyć, jak dzieciom na placu zabaw"

- Uzgodniliśmy warunki zawieszenia broni w Syrii. To, co zrobiłem, było niekonwencjonalne. Powiedziałem: czasami trzeba im dać chwilę powalczyć. Wtedy zobaczą, jak ciężka jest wojna - powiedział prezydent USA Donald Trump podczas wiecu w Dallas. W kontrowersyjny sposób przedstawił aktualną sytuację w Syrii.
Zobacz wideo

Donald Trump uznał zawieszenie broni w Syrii za wielki sukces amerykańskiej dyplomacji. - Przez 15-20 lat nie mogli się dogadać, a potem wkroczyliśmy my i powiedzieliśmy: chcemy to przerwać - stwierdził polityk.

Prezydent Stanów Zjednoczonych przyrównał trwającą w Syrii ofensywę do dziecięcej kłótni, co wywołało sporo kontrowersji. - Czasami trzeba dać im powalczyć, jak dzieciom na placu zabaw, a później ich rozdzielić - powiedział. Komentujący przypomnieli, że to właśnie po jego decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich z północy Syrii rozpoczął się turecki atak na Kurdów

Na krytykę Trump odpowiedział na Twitterze, gdzie zaatakował komentujących: "Radykalna lewica nie toleruje sprzeciwu, nie dopuszcza sprzeciwu, nie uznaje kompromisu i absolutnie nie ma szacunku dla woli narodu amerykańskiego. Chcą mojej klęski, bo walczę o was!" - napisał. 

Turecka ofensywa w Syrii

Ponad tydzień temu Donald Trump podjął decyzję o wycofaniu wojsk amerykańskich z północnej Syrii. Kilka dni później Turcja zaatakowała tamtejszych Kurdów, których uważa za terrorystów. W poniedziałek Kurdyjska Autonomiczna Administracja Syrii Północnej i Wschodniej wydała komunikat, w którym ogłosiła zawarcie porozumienia z rządem w Damaszku, w ramach którego na północ kraju została wysłana armia rządowa wraz z żołnierzami z sojuszniczej Rosji.

Po spotkaniu z Recepem Tayyipem Erdoganem, prezydentem Turcji, Mike Pence, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych poinformował, że udało się osiągnąć porozumienie w sprawie ofensywy w Syrii. Turcja zgodziła się na zawieszenie broni przez 120 godzin, czyli pięć dni. W tym czasie kurdyjskie siły mają opuścić tzw. strefę bezpieczeństwa, czyli obszar wyznaczony przez Turcję na terenie Syrii. 

Jak informuje agencja Reutera, mimo porozumienia w północno-wschodniej Syrii od rana słychać strzały. Do tej pory zginęło około 500 osób, w tym wielu cywilów, a około 300 tys. musiało opuścić swoje domy. 

Więcej o: