Mężczyzna zatrzymany do kontroli na lotnisku. Okazało się, że ma 123 lata. Potwierdziły to władze Indii

Podczas rutynowej kontroli paszportowej, wśród pracowników lotniska w Zjednoczonych Emiratach Arabskich poruszenie wywołał dokument jednego z pasażerów. Widniała tam informacja, że mężczyzna urodził się w 1896 roku. Twierdzi, że receptą na długowieczność jest celibat, joga i unikanie przypraw.

W poniedziałek służby międzynarodowego portu lotniczego w Abu Zabi zatrzymały starszego mężczyznę do kontroli. Kiedy zajrzeli do jego paszportu, data urodzenia mężczyzny wprawiła ich w osłupienie. Okazało się, że Hindus, który żwawo szedł przez lotnisko - według przedstawionych dokumentów - urodził się w 1896 roku, co oznacza, że ma 123 lata.

Zdjęcie paszportu obiegło media społecznościowe. Wiele osób podawało w wątpliwość jego autentyczność, jednak władze Indii potwierdziły wiek mnicha z rejestrem świątynnym.

Recepta na długowieczność

123-letni Swami Sivananda urodził się 8 sierpnia 1896 roku w Kalkucie. W dzieciństwie stracił rodziców i dorastał w ekstremalnej biedzie. Jego krewni oddali go pod opiekę duchowego guru. W końcu zdecydował się zostać mnichem. Jak sam przyznaje, swoją długowieczność zawdzięcza życiu w celibacie, unikaniu przypraw i codziennym ćwiczeniom jogi. - Prowadzę proste i zdyscyplinowane życie. Jem tylko gotowane jedzenie bez oleju czy przypraw - ryż i daal (gulasz z soczewicy) z zielonymi papryczkami chili - powiedział po dwugodzinnej sesji jogi. Do tego śpi na macie położonej na podłodze, a jako poduszki używa drewnianej płyty. Preferuje życie w samotności, z dala od technologii.

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Mężczyzna zatrzymany do kontroli na lotnisku. Okazało się, że ma 123 lata. Potwierdziły to władze Indii
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl