Trump publicznie wzywa Chiny i Ukrainę do śledztwa ws. Bidena. Czyli robi dokładnie to, o co jest oskarżony

W Kongresie zaczęło się śledztwo ws. impeachmentu Donalda Trumpa po oskarżeniach, że naciskał na Ukrainę, by prowadziła śledztwo wobec jego konkurenta politycznego. Teraz Trump jawnie i przed kamerami wezwał władze Ukrainy i Chin do wszczęcia postępowania wobec byłego wiceprezydenta USA Joe Bidena i jego syna Huntera.

Donald Trump od kilku tygodni walczy z oskarżeniami, po których mający większość w Kongresie Demokraci zdecydowali się zacząć śledztwo ws. impeachmentu. W czwartek prezydent USA przed kamerami wezwał władze Chin i Ukrainy, by ich wymiary sprawiedliwości zajęły się rzekomymi powiązaniami polityczno-biznesowymi byłego wiceprezydenta USA Joe Bidena i jego syna Huntera. Czyli zrobił dokładnie to, o co jest oskarżany.

- Co dokładnie chciał pan, żeby [prezydent - red.] Zełenski zrobił ws. Bidena po waszej rozmowie? - zapytał Trumpa reporter. - Jeśli są szczerzy w tym temacie, to zaczną duże śledztwo wobec Bidenów. Powinni zbadać [ich działania - red.] Także Chiny powinny zacząć postępowanie - powiedział Trump przed Białym Domem.

- To, co właśnie usłyszeliście, to publiczne przyznanie się do zarzutów w parlamentarnym śledztwie w sprawie impeachmentu, że prezydent USA Donald Trump wykorzystuje swoją władzę, by skłonić obce państwo do ingerencji w wybory w 2020 roku - skomentował nagranie dziennikarz Chuck Todd na antenie MSNBC. 

Joe Biden jest obecnie głównym konkurentem Trumpa w kampanii przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi. - Podstawowe zasady demokracji są atakowane przez prezydenta - mówił w MSNBC Todd i dodał, że "przyznanie się" przed kamerami niemal daje gwarancję, że Izba Reprezentantów poprze impeachment. 

Dziennikarz John Cassidy ocenia w serwisie "New Yorkera", że publiczne wezwanie obcych państw do wszczęcia śledztwa wobec Bidenów to strategia. "Trump nie może zastosować standardowej obrony - 'jestem niewinny'", ponieważ są publicznie dostępne dowody, że jest winny. "Trump zdecydował się na inną strategię obrony. (...) Zamiast zaprzeczać głównemu zarzutowi nadużycia władzy, Trump bierze go na siebie  i daje mu publiczną aprobatę. Zdaje się myśleć, że Ameryka jest teraz tak podzielona, iż jego wyborcy uznają za całkowicie akceptowalne, by prosić obce kraje o prowadzenie śledztw wobec przeciwników politycznych" - pisze dziennikarz. 

>>>W wielu miastach w USA odbywają się manifestacje przeciwko Trumpowi. Na jednym z takich wydarzeń protestujący postanowili pokazać, że według nich prezydent zachowuje się jak dziecko:

Zobacz wideo

Syn wiceprezydenta w Ukraińskiej spółce

Syn ówczesnego wiceprezydenta USA Hunter Biden w 2014 roku wszedł w skład rady dyrektorów ukraińskiego koncernu gazowego Burisma. Według Bidena namówił go do tego Aleksander Kwaśniewski. Zasiadając we władzach Burismy otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 50 tysięcy dolarów miesięcznie. Według Donalda Trumpa był to przekręt. - Nie miał żadnej wiedzy o energetyce i nagle dostał 50 tysięcy dolarów miesięcznie plus inne przywileje - oskarżał. Choć w działalności Bidenów nie stwierdzono wcześniej nieprawidłowości prezydent uważa, że należy przeprowadzić w tej sprawie dogłębne śledztwo.

Amerykański prezydent wezwał też władze w Pekinie do sprawdzenia interesów biznesowych Huntera Bidena, który był zaangażowany w działalność chińskiego funduszu inwestycyjnego. Trump zasugerował, że zaangażowanie biznesowe Huntera Bidena było powodem "zbyt miękkiej" postawy rządu Baracka Obamy wobec Chin.

Więcej o: