"NYT": Donald Trump naciskał na premiera Australii. Chciał wiedzieć, kto stał za raportem Muellera

Donald Trump miał naciskać na premiera Australii, by ten ujawnił informacje, które zdyskredytowałyby raport Roberta Muellera - opisuje "New York Times". Dziennik powołuje się na swoje źródła w Białym Domu, ale nie podaje, kiedy odbyła się rozmowa Trumpa z australijskim premierem.
Zobacz wideo

Śledztwo prokuratora Roberta Muellera dotyczyło m.in. rzekomych powiązań współpracowników Donalda Trumpa z Rosją oraz wpływu Kremla na wybory prezydenckie w USA. Według "New York Timesa" Trump rozmawiał w tej sprawie z premierem Australii Scottem Morrisonem. Dziennik, powołując się na słowa dwóch urzędników Białego Domu, podaje, że prezydent USA chciał ujawnienia informacji, od których rozpoczęło się śledztwo Muellera. Informacje miałyby trafić do amerykańskiego prokuratora generalnego Williama P. Barra. Według "NYT" prezydent miał nadzieję, że pozwolą one zdyskredytować całe postępowanie.

Z ustaleń dziennika wynika, że rozmowa odbyła się na prośbę prokuratora, a dostęp do jej transkrypcji został zawężony do grona najbliższych współpracowników Trumpa. Jak podkreślają dziennikarze, działano podobnie, jak w przypadku lipcowej rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim.

Władze Australii potwierdziły, że do rozmowy prezydenta i premiera doszło, a Scott Morrison zgodził się pomóc. Dodano, że rząd Australii "zawsze jest gotowy do pomocy i współpracy jeśli rzuci to nowe światło na sprawy pozostające przedmiotem śledztwa. 

Przypomnijmy, że to Australijczycy doprowadzili de facto do wszczęcia śledztwa ws. związków Trumpa z Rosją. W 2016 roku ówczesny doradca Trumpa George Papadopoulos powiedział Wysokiemu Komisarzowi Australii w Londynie, że Moskwa jest w posiadaniu "brudów" na Hillary Clinton i może je udostępnić. Komisarz Alexander Downer poinformował o tym odpowiednie organa. Papadpopulos zaprzeczał, jakoby do rozmowy w ogóle doszło. Jednocześnie został skazany za to, że kłamał w rozmowie z FBI na temat spotkać z Rosjanami.

Polityczna burza w USA

W Stanach Zjednoczonych trwa polityczna burza po wszczęciu przez Izbę Reprezentantów śledztwa ws. impeachmentu Donalda Trumpa. W Kongresie wkrótce ma dojść do przesłuchania tzw. sygnalisty, który w raporcie opisał podejrzenia nadużycia władzy przez prezydenta.Tymczasem Trump na swoim koncie na Twitterze próbuje dyskredytować sygnalistę i grozić odpowiedzialnym za przeciek m.in. zarzutami o zdradę.

W ubiegłym tygodniu Amerykanie opublikowali stenogram z lipcowej rozmowy telefonicznej Trumpa z Zełeńskim, podczas której poruszono kwestie możliwości wszczęcia na Ukrainie antykorupcyjnego śledztwa, które mogłoby zaszkodzić Joe Bidenowi - potencjalnemu kontrkandydatowi Donalda Trumpa w przyszłych wyborach. W związku z domniemanymi naciskami dot. Bidena, Kongres wszczął procedurę impeachmentu. Podczas wspólnej konferencji w ubiegłym tygodniu obaj politycy zaprzeczali, że podczas ich lipcowej rozmowy dochodziło do politycznych nacisków.