Tak wygląda saudyjska rafineria zaatakowana przez drony. Naprawia ją aż 6 tys. osób [ZDJĘCIA]

Arabia Saudyjska pozwoliła dziennikarzom wejść na teren zaatakowanej przez przez drony rafinerii ropy naftowej. Mogli oni sfotografować i nagrać spowodowane przez maszyny zniszczenia.

Wstępu na teren zaatakowanej przez drony rafinerii udzieliło dziennikarzom saudyjskie Ministerstwo Informacji. Piątkowa wizyta w fabryce to pierwsze tego rodzaju wydarzenie zorganizowane przez Saudyjczyków.

Dziennikarze, którzy wzięli udział w przedsięwzięciu, mogli na własne oczy zobaczyć zniszczenia, jakich doznały podczas ataku maszyny kluczowe dla globalnych dostaw energii - to między innymi spalone wyposażenie i stopione rury. Wiele z rurociągów jest podziurawionych odłamkami pocisków. Obserwowali m.in. jak pracownicy fabryki należącej do państwowego giganta Saudi Aramco, próbują usunąć uszkodzenia. Z doniesień dziennikarzy wynika, że aż 6 tys. osób pracuje, aby jak najszybciej umożliwić powrót rafinerii do pełnej wydajności.

Atak na saudyjską rafinerię. Ma za nim stać Iran

Saudyjska rafineria ropy naftowej została zaatakowana przez drony 14 września. Fabryka ta jest kluczowa dla globalnych dostaw ropy. Przerabia ona tzw. słodką odmianę ropy na kwaśną, a następnie transportuje ją do punktów załadunkowych w Zatoce Perskiej i na Morzu Czerwonym. Szacuje się, że przetwarza do siedmiu milionów baryłek ropy naftowej dziennie.

Zobacz wideo

Początkowo podejrzewano, że ataku dokonali bojownicy Huti z Jemenu. W czwartek 19 września rzecznik ministerstwa obrony Arabii Saudyjskiej płk.Turki al-Malki poinformował jednak, że na podstawie dowodów w sprawie wysnuto wniosek, że za atakiem stoi Iran. W konsekwencji Donald Trump polecił zwiększenie sankcji wobec tego kraju. Iran jednak stanowczo odrzuca te oskarżenia.