Arabia Saudyjska. Atak dronów na potężną rafinerię ropy. Bojowników z Jemenu mógł wspierać irański reżim

Największa rafineria w Arabii Saudyjskiej została zaatakowana przez drony - poinformowały władze państwa. Doszło do poważnego pożaru maszyn kluczowych dla globalnych dostaw energii. Nieoficjalnie mówi się o tym, że ataku dokonali bojownicy Huti z Jemenu.

Na nagraniach w mediach społecznościowych widać pożar, ale słychać też eksplozje i wystrzały na terenie zakłady przetwórstwa ropy Abquiq w mieście Bukajk na zachodnim wybrzeżu Arabii Saudyjskiej. Fabryka należy do Saudi Aramco, giganta należącego do skarbu państwa. Firma opisuje zakład przetwórstwa ropy  jako "największy zakład stabilizacji ropy naftowej na świecie". Przerabia on słodką ropę na kwaśną, a następnie transportuje ją do punktów załadunkowych w Zatoce Perskiej i na Morzu Czerwonym. Szacuje się, że przetwarza do siedmiu milionów baryłek ropy naftowej dziennie.

Zdaniem dziennikarza i analityka Babaka Taghvaee, który powołuje się źródła w Królewskich Saudyjskich Siłach Powietrznych, atak miał zostać przeprowadzony z Iraku przez zwolenników jemeńskiego ruchu Huti. Taghavaee uważa, że Huti bądź Siły Mobilizacji Ludowej z Iraku nie mogłyby przeprowadzić tak poważnego ataku bez wsparcia irańskiego reżimu i jego sił zbrojnych.

Również Salman Al-Ansari, założyciel Amerykańsko-Saudyjskiego Komitetu Spraw Publicznych, twierdzi, że Iran wsparł bojowników Huti. Fabryka jest oddalona o co najmniej 1000 kilometrów od terenów kontrolowanych przez Huti.

Nie jest jasne iloma pociskami została trafiona fabryka Saudi Aramco. Jedne źródła mówią o czterech pociskach, inne podają, że słychać było 12 eksplozji. 

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Arabia Saudyjska. Atak dronów na potężną rafinerię ropy. Bojowników z Jemenu mógł wspierać irański reżim
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl