USA. Donald Trump markerem zmienił na mapie trasę huraganu Dorian. Chciał ukryć swoje kłamstwo

Donald Trump na spotkaniu z dziennikarzami zaprezentował sfałszowaną mapę, na której ręcznie domalowano markerem obszar aktywności huraganu Dorian. Amerykańskie media spekulują, że chciał w ten sposób uwiarygodnić swoją tezę, że żywioł uderzy w Alabamę. Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna zażądała wyjaśnień od Białego Domu.
Zobacz wideo

Donald Trump na briefingu prasowym w Waszyngtonie zaprezentował dziennikarzom mapę z wytyczoną trasą huraganu Dorian. Żywioł, z powodu którego prezydent USA odwołał wizytę w Polsce, od poniedziałku przechodzi przez południowo-wschodnie wybrzeże kraju. Choć prognozy tego nie potwierdzały, Donald Trump od kilku dni przekonywał, że huragan jest dużo potężniejszy niż początkowo zakładano i uderzy nie tylko we Florydę, lecz także w Alabamę. Spadła na niego krytyka, że przedstawia niedokładne ostrzeżenia i wywołuje panikę wśród mieszkańców niezagrożonych huraganem obszarów.

USA. Trump pokazał sfałszowaną mapę. "Chciał sprawić wrażenie, że cały czas miał rację"

Trump nie sprostował przedstawionej przez siebie prognozy. Zamiast tego - jak donosi CNN - podczas briefingu w Gabinecie Owalnym Trump usiłował udowodnić dziennikarzom, że wcale się nie mylił. W tym celu pokazał zgromadzonym mapę synoptyczną Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej. Ta różniła się jednak od map, które organizacja i Biały Dom publikowały dotychczas - czarnym markerem domalowano na niej okrąg, który pokazuje, że Dorian uderzy w część stanu Alabama.

- Jak widzicie, Dorian uderzy nie tylko we Florydę, ale też w Georgię. Skręca w prawo, w stronę Zatoki Meksykańskiej. Miejmy nadzieję, że będziemy mieli szczęście - mówił na spotkaniu z dziennikarzami, wskazując na zakreśloną mapę. - To jest oryginalna mapa - podkreślał.

Po wystąpieniu Trumpa w sieci zawrzało. Dziennikarze i komentatorzy zgodnie wskazywali, że pokazana przez Trumpa mapa jest sfałszowana. Reporterzy "Washington Post" dotarli do pracownika Białego Domu, który potwierdził, że Trump często używa czarnego markera, a zmianę na mapie najprawdopodobniej naniósł osobiście. Wszystko po to, by nie przyznać się do błędu. "Po fali krytyki prezydent pokazał mapę z dorysowaną, czarną linią, żeby sprawić wrażenie, że cały czas miał rację" - wskazywał portal portal ABC News.

Gdy na kolejnej konferencji prasowej dziennikarze dopytywali Trumpa, czy czarna linia na mapie została dorysowanie odręcznie, odpowiedział: "Nie wiem". Nie wycofał się ze swoich słów, a później zamieścił na swoim Twitterze ostrzeżenie, w którym stwierdził, że mieszkańcy Alabamy powinni się przygotować na przyjście "jednego z największych huraganów w historii". Wówczas do jego wypowiedzi odnieśli się urzędnicy z National Weather Service. "Alabama NIE odczuje żadnych skutków huraganu Dorian”" - napisali.

Jak podaje CNN, Narodowa Służba Oceaniczna i Atmosferyczna zażądała wyjaśnień od Białego Domu w sprawie mapy pokazanej przez Trumpa. Na razie nie otrzymała odpowiedzi. Zgodnie z prawem federalnym modyfikowanie oficjalnej prognozy pogody opublikowanej przez państwowe organy jest nielegalne i zagrożone karą do trzech miesięcy więzienia. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
USA. Donald Trump markerem zmienił na mapie trasę huraganu Dorian. Chciał ukryć swoje kłamstwo
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl