Rumunia: 65-latek przyznał się do zabicia 15-latki. Porwana trzy razy dzwoniła na policję. "On się zbliża"

65-letni mechanik z rumuńskiego miasta Caracal przyznał się do zamordowania dwóch dziewczyn w wieku 15 i 18 lat - podaje agencja Reuters. Sprawa stała się głośna po tym, jak okazało się, że 15-latka porwana przez mężczyznę trzykrotnie dzwoniła na policję z prośbą o pomoc. Funkcjonariusze weszli do domu 65-latka jednak po 19 godzinach od pierwszego telefonu.
Zobacz wideo

W Rumunii trwa wyjaśnianie okoliczności śmierci 15-letniej dziewczyny, która zaginęła w środę.

Rumunia: 65-latek przyznał się do zabicia nastolatki

Jak podaje agencja Reuters, do jej porwania i zamordowania przyznał się 65-letni mechanik z miasta Caracal. Mężczyzna potwierdził także, że zabił zaginioną w kwietniu 18-latkę. Został tymczasowo aresztowany na 30 dni.

Sprawa zaginięcia i morderstwa 15-latki zyskała międzynarodowy rozgłos głównie ze względu na opieszałość rumuńskiej policji. Dziewczyna dzwoniła na numer alarmowy trzy razy, podając informacje dotyczące miejsca, w którym została uwięziona. Według policji, miała krzyczeć do słuchawki podczas jednej z rozmów "on się zbliża, on się zbliża".

Pierwszy telefon policja odebrała w czwartek o godzinie 11. Wkroczyła do budynku po 19 godzinach - w piątek ok. 6 nad ranem. Było już jednak za późno. Nastolatka przed śmiercią miała zostać pobita i zgwałcona.

Rumunia wstrząśnięta śmiercią 15-letniej dziewczyny

Jak podaje agencja Reutera, policjanci tłumaczyli zwłokę tym, że pracowali nad dokładnym ustaleniem adresu, a potem musieli zdobyć nakaz rewizji.  W domu 65-letniego mężczyzny znaleziono ludzkie szczątki, których tożsamość mają potwierdzić badania. 

Minister spraw wewnętrznych Rumunii Nicolae Moga zdymisjonował komendanta głównego policji, a także prefekta okręgu Aluta i szefa lokalnej policji.

W sobotę w Bukareszcie tysiące osób maszerowało w proteście przeciwko zbyt wolnej reakcji policji. Przed siedzibą ministerstwa składano kwiaty i zapalano znicze.

Więcej o: