"Jakby zatonął wczoraj". Niezwykłe odkrycie na dnie Bałtyku. "Nieznany statek" pod lupą naukowców

"Okänt Skepp", czyli bezimienny statek, na dnie Bałtyku. Archeolodzy pochwalili się wynikami prac z ostatnich miesięcy i już obwieszczają "niezwykłe odkrycie". Jednak wokół znaleziska z morskich głębin jest więcej pytań niż odpowiedzi, zwłaszcza że pochodzi sprzed 500 lat.
Zobacz wideo

Szwedzka Administracja Morska Już w 2009 roku donosiła, że na dnie Bałtyku może znajdować się wrak statku, ale dopiero teraz, dziesięć lat później, na miejsce wysłano roboty.

Domniemanym - wówczas - znaleziskiem zajęli się naukowcy i archeolodzy z Uniwersytetu w Southampton, Deep Sea Productions oraz szwedzkiego MARIS (wydziału archeologii podwodnej Uniwersytetu Södertörn).

Dopiero wysłanie tam robotów pozwoliło na dosłowne rzucenie nowego światła na coś, co mogło być zaledwie anomalią wykrytą przez sonary. To, co odnaleziono na dnie Morza Bałtyckiego, teraz określają mianem "niezwykłego odkrycia".

 

W morskich głębinach natrafili bowiem na świetnie zachowany żaglowiec z końca XV w. lub początku XVII w., wszystko około 24 mil morskich (45 kilometrów) od wybrzeży Szwecji, niedaleko Gotlandii. Badania rozpoczęto w marcu tego roku, a ich wyniki upubliczniono w lipcu.

"Okänt Skepp", niezwykłe odkrycie na dnie Bałtyku. "Jakby zatonął wczoraj"

Na razie nie udało im się jasno określić, do jakiego kraju należał żaglowiec, ale nadano mu nazwę "Okänt Skepp", co po szwedzku znaczy "nieznany statek". Eksperci na razie nie potrafili też ocenić, jak doszło do zatonięcia żaglowca.

Zdaniem osób pracujących przy odkryciu, najprawdopodobniej jest to najlepiej zachowany okręt z tamtego okresu, jaki odnaleziono w ostatnim czasie.

Sam statek ma około 16 metrów długości i jak przyznają specjaliści, jest podobny m.in. do tych, którymi żeglował Krzysztof Kolumb: "Pinty" i "Niny".

Dr Rodrigo Pacheco-Ruiz, który przewodził ekipie zajmującej się wrakiem, napomknął, cytowany przez uniwersytet w Southampton:

Ten statek pochodzi z czasów Krzysztofa Kolumba i Leonarda Da Vinci, a mimo tego, po pięciuset latach świetnie się zachował na dnie morza, wszystko dzięki zimnym i słonym wodom Bałtyku. Prawie jakby zatonął wczoraj. Maszt jest na miejscu, kadłub jest nienaruszony (...). To naprawdę zadziwiający widok.

Na nagraniach zamieszczonych przez Pacheco-Ruiza w sieci widać, że zachowała się też m.in. kotwica statku, ale wielką niewiadomą pozostają jego pokłady, tam po prostu nie dostały się jeszcze roboty.