20 tys. ludzi na ulicach Moskwy. Wielki protest w związku z wyborami. "Tylko okupant boi się narodu"

W Moskwie ponad 20 tysięcy osób demonstrowało w sobotę w obronie wolnych wyborów. Domagano się przywrócenia na listy wyborcze przedstawicieli organizacji opozycyjnych.
Zobacz wideo

Wcześniej moskiewskie komisje wyborcze pozbawiły opozycjonistów możliwości ubiegania się o mandaty w trakcie zaplanowanych na wrzesień wyborów do władz lokalnych.

W trakcie demonstracji wznoszono hasła: "Oddacie nam wolne wybory", "To miasto jest nasze" i "Hańba". 

Protesty opozycji w MoskwieProtesty opozycji w Moskwie Fot. Pavel Golovkin / AP Photo

Czytaj więcej: Gołunow oczyszczony z zarzutów. Służby miały podrzucić mu narkotyki. Media o "prowokacji i zemście"

Protesty w Moskwie. "Oni podobni są do okupantów"

Przemawiając do zgromadzonych opozycyjny polityk Dmitrij Gudkow potępił prokremlowskich urzędników za łamanie konstytucyjnych praw obywateli. - Oni za nas decydują, co mamy mówić, co pisać, dokąd chodzić i co myśleć. Oni podobni są do okupantów, ponieważ tylko okupant boi się narodu - krzyczał ze sceny Dmitrij Gudkow.

W podobnym tonie przemawiali inni liderzy opozycji. Zwolennicy opozycji zapowiedzieli, że tak jak w ciągu ostatniego tygodnia - nadal będą każdego dnia wychodzić na ulice Moskwy, dopóki nie zostaną spełnione ich żądania. 

Protesty w rosyjskiej stolicy odbywają się już o kilkunastu dni. Media podają, że ten sobotni był najliczniejszy z nich. O ile jednak agencje informują o 20 tys. uczestników, o tyle moskiewska policja i resort spraw wewnętrznych podają, że było to 12 tys. osób.

Więcej o: