Czerwona Lista powiększyła się o 7 tysięcy nowych zagrożonych gatunków. "Jest coraz gorzej"

Czerwona Lista zbiera gatunki roślin i zwierząt, które wymagają pilnej ochrony przed wyginięciem. Stan tych, które na niej się znajdują, powinien się poprawiać, ale jak wynika z najnowszych analiz, jest coraz gorzej. IUCN dopisało właśnie do listy kolejnych siedem tysięcy gatunków.
Zobacz wideo

Czerwona Lista to spis zagrożonych wyginięciem gatunków flory i fauny, którą przygotowuje Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN). Do tej pory znajdowało się na niej ponad 105 tysięcy różnych gatunków zwierząt i roślin. W czwartek IUCN poinformowała, że do Czerwonej Listy trzeba dopisać ponad 7 tysięcy nowych gatunków. 

30 proc. zagrożonych gatunków jest na skraju wyginięcia

To jednak nie wszystko, bo organizacja alarmuje również, że stan gatunków które już teraz znajdują się na liście, nie poprawia się. Jej pracownicy mówią, że zazwyczaj gatunki umieszczane na niej mnożyły się lub przynajmniej ich stan pozostawał taki sam. Tym razem okazało się, że aż osobników należących do chronionych gatunków ubywa. 27 proc. gatunków z Czerwonej Listy jest właśnie na skraju wyginięcia, chodzi o 28 338 gatunków. Craig Hilton-Taylor z IUCN mówi w rozmowie z The Time, że wszystko zmierza ku gorszemu. 

Przyszłość ludzkości - jedzenie, świeża woda, czyste powietrze - w całości zależy od zachowania ekosystemu wokół nas. Nie stać nas na to, żeby stracić kolejne gatunki zwierząt i roślin

- mówi Hilton-Taylor. Dodaje, że jako społeczeństwo zrobiliśmy ogromny krok w kierunku chronienia zagrożonych zwierząt i roślin, ale wygląda na to, że to wciąż nie wystarcza. Tłumaczy, że każdemu gatunkowi szkodzi co innego, ale można z całą pewnością powiedzieć, że do najbardziej destrukcyjnych działań ludzi należą nadmierne połowy ryb oraz wycinanie lasów. 

Działacze Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody alarmują, że wśród najbardziej zagrożonych są ryby. Z badań wynika, że nawet ryby znajdujące się poza zasięgiem ludzi, czyli te żyjące w najgłębszych częściach oceanów, są na skraju wyginięcia. Do Czerwonej Listy dopisano właśnie 500 takich gatunków głębokowodnych. Specjaliści nie potrafią podać konkretnego powodu.

W złym stanie są jednak również populacje ryb, które są często łowione przez ludzi. Aktywiści mówią, że np. populacja ryb gitar z zagrożonego rzędu ryb Rhiniformes, w ciągu ostatnich 40 lat zmniejszyła się o 80 proc. Część z nich ginie jednak również z powodu kiepskiego przepływu wód przez rzeki oraz ich zanieczyszczenia. Problem ten dotyczy ponad 30 proc. ryb słodkowodnych w Meksyku i połowy gatunków w Japonii

Na Czerwoną Listę trafiło także siedem gatunków naczelnych. Według IUCN powodami są przede wszystkim polowania i wylesianie terenów. Szacuje się, że w Afryce Zachodniej i Środkowej około 40 proc. gatunków naczelnych jest zagrożonych wyginięciem. Wśród ginących gatunków wymienia się głównie małpy, na które poluje się ze względu na mięso i skóry, np. mangabi obrożne. 

Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody nawołuje, aby zaostrzyć ochronę flory i fauny. Działacze chcą, żeby do 2030 roku ponad 30 proc. gruntów i 30 proc. wód zostało objętych ścisłą ochroną. - Jeszcze mamy szansę na poprawienie sytuacji, ale to rozwiązanie zniknie za 10-20 lat. Wiemy, że to bardzo ambitne plany, ale tylko strzelając w dziesiątkę jesteśmy w stanie coś osiągnąć - tłumaczy Craig Hilton-Taylor.

Więcej o: