Kongres potępił rasistowski atak Trumpa na kongresmenki. Prezydent nie ustępuje i prowadzi deportacje

"Zdecydowanie potępiamy rasistowskie komentarze prezydenta Trumpa, które legitymizują i pogłębiają lęk oraz nienawiść wobec Amerykanów z wyboru, oraz osób o innym kolorze skóry" - rezolucje o takiej treści uchwalili w środę amerykańscy kongresmeni. To reakcja na wpisy i wypowiedzi Donalda Trumpa, który zaatakował kongresmenki krytykujące jego politykę migracyjną.
Zobacz wideo

Izba Repezentantów potępiła prezydenta Donalda Trumpa za wpisy na Twitterze, uznane za rasistowskie przez Demokratów, a także większość mediów. Rezolucję poparli wszyscy (235) członkowie Partii Demokratycznej zasiadający w Izbie Reprezentantów, a także czworo członków Partii Republikańskiej - z której wywodzi się Donald Trump. Przeciwko głosowało 187 kongresmenów.

- Każdy członek tej instytucji, demokrata czy republikanin, powinien dołączyć do nas, potępiając rasistowskie tweety prezydenta -  powiedziała spiker Izby Reprezentantów Nancy Pelosi podczas głosowania. - Zrobić cokolwiek mniej byłoby szokującym odrzuceniem naszych wartości i haniebnym porzuceniem naszej przysięgi na rzecz ochrony narodu amerykańskiego - dodała polityk.

Trump atakuje kolorowe kongresmenki

W serii wpisów prezydent Trump zaatakował cztery kongresmenki Partii Demokratycznej, które krytykowały jego politykę migracyjną. Największe kontrowersje wywołały naloty organizowane przez służby migracyjne, których jest było zatrzymanie i deportowanie nielegalnych imigrantów.

"To interesujące, widzieć "Progresywne" Demokratyczne kongresmenki pochodzące z krajów, których rządy są kompletną i totalną katastrofą, najgorsze, najbardziej skorumpowane i niewydolne na całym świecie (o ile w ogóle mają funkcjonujące rządy), jak teraz głośno i złośliwie mówią ludziom w Stanach Zjednoczonych, największemu i najpotężniejszemu państwu na świecie, jak powinien działać rząd" - napisał w niedzielę na Twitterze Trump. "Czemu nie wrócą i nie pomogą naprawić tych całkowicie zepsutych, dotkniętych przestępczą zarazą miejsc, z których pochodzą. A potem wrócą i pokażą nam, jak się to robi" - dodał prezydent w kolejnym wpisie.

"Kraj, z którego pochodzę to Stany Zjednoczone"

Trump nie wymienił adresatek swojego wpisu, ale dla wszystkich pozostaje jasne, że zwracał się do Alexandrii Ocasio-Cortez, Ilhany Omar, Ayanny Pressley i Rashidy Tlaib. Grupa ta - w Kongresie określana jako "brygada" ("the squad") - znana jest z ostrej krytyki prezydenta Trumpa (i wzywania od jego impeachmentu), jak również atakowania politycznego establishmentu oraz popularyzowania lewicowej agendy (kobiety określają się jak demokratyczne socjalistki). Chociaż cztery kongresmenki są uznawane za głos mniejszości etnicznych, jedynie Ilhana Omar nie urodziła się w USA, ale pochodzi z Somalii i została naturalizowana.

Kongresmenki ostro zareagowały na wpis Trumpa. "Panie prezydencie, kraj, z którego pochodzę to Stany Zjednoczone" - napisała Ocasio-Cortez na Twitterze. "Jesteś zły, ponieważ nie możesz wyobrazić sobie Ameryki, której jesteśmy częścią" - dodała. W podobnym tonie wypowiedziała się Ilhan Omar. "Podsycasz biały nacjonalizm, bo jesteś wściekły, że tacy ludzie jak my służą w Kongresie i walczą przeciwko waszej pełnej nienawiści polityce" - napisała na Twitterze. "Tak właśnie wygląda rasizm. My jesteśmy obrazem demokracji" - stwierdziła z kolei Pressley. Tlaib powtórzyła apel o impeachment Trumpa. 

Trump planuje deportacje nielegalnych imigrantów

Choć słowa Trumpa wywołały falę krytyki w mediach, prezydent postanowił nie ustępować. "Demokratyczne kongresmenki wypluwały z siebie jedne z najbardziej nikczemnych, nienawistnych i odrażających rzeczy kiedykolwiek wypowiedzianych przez polityka w Izbie czy Senacie, a mimo tego mają duże poparcie Partii Demokratycznej" - napisał prezydent na Twitterze przed głosowaniem nad rezolucją. „Dlaczego Izba nie głosuje za potępieniem obrzydliwych i nienawistnych rzeczy, o których mówiły? Ponieważ są one radykalną lewicą, a Demokraci boją stawić im przeciwstawić. Smutne!" - dodał.

Retoryczne przepychanki zaczęły się jednak od realnego problemu. W piątek w USA rozpoczęły się protesty przeciwko zaplanowanym od niedzieli masowym deportacjom. Władze niektórych stanów i miast zapowiedziały, że nie będą udzielać pomocy służbom migracyjnym. Część obywateli zapowiada odmawianie współpracy ze służbami w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Agencja ds. Imigracji i Ceł zamierza rozpocząć akcję w dziesięciu metropoliach, w tym w Nowym Jorku, Chicago, Los Angeles, Houston, jak również mniejszych ośrodkach. Krytycy akcji podkreślają, że jej ofiarą padną całe rodziny, często mieszkające w Stanach od dziesięcioleci razem z dziećmi, które są już obywatelami amerykańskimi.

Amerykański Związek Wolności Obywatelskich wystąpił z pozwem przeciwko akcji deportacyjnej, powołując się na to, że przed deportacją nielegalni imigranci powinni mieć prawo przedstawienia swojej sprawy sędziemu migracyjnemu.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Kongres potępił rasistowski atak Trumpa na kongresmenki. Prezydent nie ustępuje i prowadzi deportacje
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl