Niemieckie media chcą faktów o stanie zdrowia Angeli Merkel. "Obywatele mają prawo wiedzieć"

Niemcy są zaniepokojeni wyraźnymi sygnałami o problemach zdrowotnych Angeli Merkel. Kanclerz w minionych tygodniach trzy razy dostała ataku drgawek podczas uroczystości publicznych. Merkel zakomunikowała, że kłopoty mają podłoże psychiczne, ale media nalegają na konkrety - chcą upublicznienia wyników jej badań lekarskich.
Zobacz wideo

W świetle ostatnich okoliczności, kiedy kanclerz Niemiec była niedyspozycyjna, część dziennikarzy zastanawia się nad dokładnymi przyczynami jej dolegliwości. Media liczą na oficjalne wyjaśnienia co do kondycji szefowej rządu. Ich udzielanie nie jest powszechną praktyką, bo niemieckie prawo nie nakazuje najwyższym urzędnikom państwowym i politykom podawać do wiadomości publicznej danych o swoim stanie zdrowia - szerzej pisaliśmy o tym wczoraj.

Problemy zdrowotne Merkel. Prawdy "wymaga interes społeczny"

Dziennik "Süddeutsche Zeitung" przyznaje, że choć zdrowie jest prywatną sprawą każdego człowieka, do niepokojących sytuacji doszło kilkakrotnie przed obiektywami kamer. Obraz drżącej Merkel obiegł cały świat, dlatego należy oczekiwać wiarygodnego wyjaśnienia. Były szef niemieckiego kontrwywiadu Hans Georg Maassen napisał z kolei na Twitterze, że stan zdrowia osoby tak ważnej jak kanclerz nie jest jej osobistym problemem. "Obywatele mają prawo wiedzieć, czy ich szef rządu jest wystarczająco sprawny, aby wykonywać obowiązki w pełni sił" - napisał.

Także magazyn "Stern" przyznaje, że w takiej sytuacji rząd powinien wykazać się otwartością. "Kurier Południowy" z Konstancji wtóruje "Sternowi" i podkreśla potrzebę bezwzględnej szczerości ze strony Merkel co do swojego stanu zdrowia. "Tego wymaga interes społeczny" - czytamy w dzienniku.

Merkel odwodniona czy w złej kondycji psychicznej? Nie ma pewności

Pierwszy raz Merkel publicznie dostała ataku drgawek w połowie czerwca. Straciła kontrolę nad ciałem podczas wizyty nowego ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Dziewięć dni później podobna sytuacja miała miejsce przy zaprzysiężeniu nowej minister sprawiedliwości. Ostatni przypadek drżączki wystąpił u kanclerz Niemiec w środę 10 lipca, gdy witała w Berlinie Antieggo Rinne, premiera Finlandii.

Cały czas nie są jasne powody kłopotów 64-letniej Merkel. Przy okazji spotkania z Zełenskim mówiło się, że w ten upalny dzień piła za mało wody i odwodniła się. Za drugim razem spekulowano o pewnym rodzaju reakcji psychicznej. Sama kanclerz potwierdziła te doniesienia dwa dni temu. Przemówiła przed kamerami zaledwie godzinę po kolejnym ataku. - Mam się dobrze. Nie trzeba się martwić - powiedziała.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Niemieckie media chcą faktów o stanie zdrowia Angeli Merkel. "Obywatele mają prawo wiedzieć"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl