Watykan. Poszukiwania szczątków Emanueli Orlandi. Otwarte groby odsłoniły kolejną tajemnicę

W Watykanie otwarto groby, co do których były podejrzenia, że mogą się w nich znajdować szczątki zaginionej przed laty Emanueli Orlandi. W grobowcu nie tylko nie było zwłok kobiety, ale nie było w nim również szczątków osób, które teoretycznie były w nim pochowane w pierwszej połowie XIX wieku.
Zobacz wideo

Szczątków Emanueli Orlandi poszukiwano w grobowcach na zabytkowym cmentarzu Campo Santo Teutonico, nieopodal Bazyliki św. Piotra. Watykan zgodził się na otwarcie grobów na wniosek rodziny zaginionej przed laty dziewczyny. Bliscy Emanueli podejrzewali, że w jednym z nich mogą znajdować się szczątki Orlandi. Otrzymali bowiem anonimowy list ze zdjęciem rzeźby i wskazówką, by "spojrzeć, gdzie wskazuje anioł". Idąc tym tropem śledczy dotarli na niewielki cmentarz, a tam do grobowca z rzeźbą anioła.

Poszukiwania wykazały, że w grobowcu nie ma szczątków Emanueli Orlandi. Co więcej, nie ma w nich również szczątków dwóch księżniczek - zmarłej w 1836 roku Sophie von Hohenlohe i zmarłej w 1840 roku Carlotty Federiki z Macklenburgów - które powinny być tam pochowane.

Grobowiec był już otwierany

Okazało się natomiast, że grób księżniczki Sophie prowadzi do dużego podziemnego pomieszczenia.

Dokładne oględziny grobu księżniczki Sophie von Hohenlohe ujawniły kompletnie puste pomieszczenie wielkości 4 na 3,7 metra. Grób księżniczki Charlotte Federiki z Mecklemburga również został otwarty, nie znaleziono w nim ludzkich szczątków. Rodziny księżniczek zostały poinformowane o wynikach badania

- czytamy w komunikacie Watykanu. Rzecznik Watykanu Alessandro Gisotti powiedział, że sprawdzone zostaną dokumenty dotyczące prac na cmentarzu, które przeprowadzono pod koniec XIX wieku i około 60 lat temu. Jeszcze przed pracami sprawdzono, że grobowiec był otwierany co najmniej raz, a rzeźba anioła nie stanęła na nim równocześnie z datą pochówku zmarłych.

Na cmentarzu przez lata chowano wybitnych, niemiecko- i flamandzkojęzycznych katolików z Rzymu. 

Brat zaginionej kobiety mówił przed otwarciem grobów, że ma nadzieję, iż nie będzie tam szczątków dziewczyny. - Byłoby to ogromnym cierpieniem dla mojej matki, która wciąż mieszka w Watykanie, 200-300 metrów od cmentarza. Sama myśl, że mogła być tak blisko mojej siostry przez tak długi czas w ogóle o tym nie wiedząc sprawia, że czuję się okropnie - mówił.

Przełom po stronie Watykanu?

Decyzja o otwarciu grobów, na które zgodził się watykański sąd, ma związek z wewnętrznym śledztwem ws. zaginięcia Orlandi, które wszczęto w Watykanie w kwietniu tego roku po wnioskach pełnomocników rodziny zaginionej. Wcześniej przez wiele lat sprawa stała w miejscu. - Po 35 latach braku współpracy to znaczący przełom - komentował decyzję Watykanu cytowany przez agencję Ansa Pietro Orlandi.

Jego zdaniem Stolica Apostolska daje do zrozumienia, że brany jest pod uwagę scenariusz, iż odpowiedzialność za zaginięcie Emanueli leży po stronie Watykanu. Stolica jednak odcina się od tej wersji i przypomina, że jedynie sprawdza, czy dziewczyna mogła być pochowana na cmentarzu. Samo zaginięcie nie jest przedmiotem śledztwa, bo badaniem tej sprawy zajmują się włoskie władze. 

Orlandi "trzasnęła drzwiami i wyszła"

Pietro wciąż ma nadzieję, że jego siostra żyje. - Byliśmy ze sobą bardzo blisko. Oboje lubiliśmy muzykę, próbowała nauczyć mnie utworu Chopina. Przeszliśmy tylko przez dwie strony i wtedy zaginęła. Mam nadzieję, że kiedyś wróci i nauczy mnie reszty - mówił mediom Orlandi.

Zaginięcie Emanueli OrlandiZaginięcie Emanueli Orlandi Domena publiczna

Przyznał jednak, że ostatnie spotkanie było nieprzyjemne. - Pokłóciliśmy się o jej lekcję muzyki. Było bardzo gorąco i nie chciałem z nią iść, miałem coś innego do roboty. Więc trzasnęła drzwiami i wyszła. Często myślę, co by było, gdybym z nią wtedy poszedł - zastanawiał się.

Zaginięcie Emanueli Orlandi. Trop prowadzi do Stolicy Apostolskiej

Emanuela Orlandi zaginęła bez wieści latem 1983 roku w drodze na zajęcia do szkoły muzycznej. Miała wówczas 15 lat. Była córką urzędnika kurii rzymskiej i wraz z rodziną mieszkała na terenie Stolicy Apostolskiej. W ostatnich latach pojawiało się wiele teorii dotyczących jej zaginięcia. Początkowo wiązano je z działaniami tureckich aktywistów domagających się uwolnienia Mehmeta Ali Agcy, który dokonał zamachu na papieża Jana Pawła II. Z kolei w 2012 roku znany watykański egzorcysta ojciec Gabriele Amorth stwierdził, że Emanuela Orlandi została porwana przez Żandarmerię Watykańską do udziału w grupowych aktach seksualnych.

W listopadzie zeszłego roku w podziemiach nuncjatury apostolskiej w Rzymie znaleziono szczątki młodej kobiety o drobnej budowie, ale ostatecznie - wbrew wcześniejszym spekulacjom mediów - nie potwierdzono, by należały one do Orlandi.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Watykan. Poszukiwania szczątków Emanueli Orlandi. Otwarte groby odsłoniły kolejną tajemnicę
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl