Donald Trump chce zająć się bezdomnością w USA. "Światowi przywódcy nie mogą na to patrzeć"

Donald Trump zapowiedział, że być może zajmie się problemem bezdomności w amerykańskich miastach. W rozmowie z Fox News prezydent USA mówił o społecznych i politycznych konsekwencjach bezdomności. Zwrócił też uwagę, że światowi przywódcy, którzy go odwiedzają, "nie mogą na to patrzeć".
Zobacz wideo

Donald Trump w rozmowie z Fox News stwierdził, że większość bezdomnych choruje psychicznie i nie zdaje sobie sprawy, że żyje we własnych nieczystościach. - Niektórzy mają problemy umysłowe, przez które nie zdają sobie sprawy ze swojego położenia. Być może lubią takie życie, ale oni tak nie mogą robić. Nie możemy niszczyć naszych miast, mamy ludzi którzy w nich pracują. Pracują w biurowcach i, by dostać się do budynku, muszą zobaczyć sceny, w które nikt by nie uwierzył trzy lata temu - stwierdził Trump.

Donald Trump o problemie bezdomności. "Przywódcy nie mogą na to patrzeć"

Prezydent USA zapewnił, że patrzy na ten problem "bardzo poważnie". Stwierdził też, że nie mogą mieć miejsca sytuacje, w których, z powodu kontaktu z osobami bezdomnymi, "chorują policjanci". - Mam na myśli, że chorują bardzo poważnie - powiedział Trump. "The Guardian" w omówieniu wywiadu Fox News zwraca uwagę, że prezydent może odnosić się do informacji, która obiegła miesiąc temu amerykańskie media. Jeden z policjantów w Los Angeles, jak informowano, zachorował na dur brzuszny, co mogło mieć związek z jego pracą w rejonie z dużą populacją osób bezdomnych.

Trump wymienił w kontekście bezdomności m.in. takie miasta jak Los Angeles i San Francisco. Przyznał, że problem pojawił się też w Waszyngtonie, ale gdy został prezydentem, "zakończył to bardzo szybko". Prezydent USA jest zaniepokojony także faktem, że bezdomnych oglądają przywódcy państw, z którymi się spotyka. - Mamy światowych liderów, którzy przyjeżdżają spotkać się z prezydentem Stanów Zjednoczonych, jadą autostradą i nie mogą na to patrzeć. Naprawdę uważam, że to rani nasz kraj - powiedział Trump. - Nie mogą patrzeć na sceny jak w Los Angeles i San Francisco, więc traktujemy to bardzo poważnie. Możemy zainterweniować, możemy zrobić coś, by zrobić porządek z tą sytuacją. To niestosowne - stwierdził.