Hongkong. Znów protesty, mieszkańcy szturmują budynek parlamentu. Rząd ogłosił czerwony alarm

W Hongkongu trwają starcia między przeciwnikami władz i policją w 22. rocznicę powrotu byłej brytyjskiej kolonii do Chin. Protestujący przeciwko ustawie ekstradycyjnej starali się wedrzeć do kompleksu budynków rządowych. Tymczasem rząd ogłosił czerwony alarm w związku z zamieszkami.
Zobacz wideo

Zamieszki wybuchły w pobliżu miejsca, gdzie władze obchodziły przypadającą dziś rocznicę powrotu Hongkongu do Chin. Metalowymi policyjnymi barierkami wybijane są szyby na parterze budynku, który jest siedzibą lokalnego parlamentu. Policjanci użyli gazu łzawiącego. 

Rząd wydał czerwony alarm

W związku z zaistniałą sytuacją i próbami dostania się przez protestujących do parlamentu, rząd wydał czerwony alarm - informuje CNN. Nakazał wszystkim pracownikom jak najszybsze opuszczenie budynku, ponieważ nie wiadomo, kto tak naprawdę w nim przebywa. Jednocześnie prodemokratyczni prawodawcy ostrzegają protestujących, że jeśli wejdą do budynku parlamentu, grozić im będzie do 10 lat więzienia.

Protesty w Hongkongu. Chodzi o ustawę ekstradycyjną

Protesty, które z różna intensywnością trwają już od kilku tygodni, wywołała próba wprowadzenia prawa umożliwiającego ekstradycję mieszkańców Hongkongu do Chin. Mieszkańcy obawiali się, że umożliwiłoby to chińskim władzom represjonowanie opozycji w częściowo autonomicznym mieście. W największym marszu wzięło udział około 2 milionów osób. Władze wycofały się z pomysłu szybkiego przegłosowania ustawy, ale teraz demonstranci żądają całkowitego wycofania projektu z parlamentu.

Dzisiejsza fala wzburzenia przypada w rocznicę przyłączenia się Hongkongu do Chin. Była brytyjska kolonia stała się częścią Chińskiej Republiki Ludowej 1 lipca 1997 roku.