Chaos i przepychanki z ochroniarzami na spotkaniu Trumpa z Kimem. Rzeczniczka "posiniaczona"

Jak donoszą amerykańscy dziennikarze, nowa rzeczniczka Donalda Trumpa przypłaciła rozmowy prezydenta USA z Kim Dzong Unem siniakami. Stephanie Grisham przeciskała się między północnokoreańskimi ochroniarzami, próbując opanować chaos, jaki zawitał na miejscu spotkania.
Zobacz wideo

Światowe media komentują wydarzenia z Korei Północnej, gdzie po raz pierwszy w historii nogę postawił prezydent Stanów Zjednoczonych. Zdjęcia z uścisku dłoni Donalda Trumpa i Kim Dzong Una obiegły glob, a cała wizyta była reżyserowana jako ogromny sukces. Przywódcy USA i Korei Północnej mieli się nawet wzajemnie zaprosić do Waszyngtonu i Pjongjangu.

Jednak nie wszystko podczas spotkania na linii demarkacyjnej poszło bezproblemowo. Gdy Trump i Kim przenieśli się do jednego z pokojów Domu Pokoju w Panmundżom, jak opisuje agencja AP, doszło do szamotaniny między dziennikarzami a północnokoreańskimi ochroniarzami. Koreańczycy próbowali uniemożliwić im dostanie się do pokoju, dziennikarze mieli też wzajemnie przeszkadzać sobie w pracy, a na miejscu zapanował chaos.

Spotkanie Trump-Kim. "Trochę posiniaczona" rzeczniczka Białego Domu

Nagranie z jednej z takich szamotanin obiegło Twittera - z prostego powodu, główną bohaterką jest nowa rzeczniczka Białego Domu Stephanie Grisham. Grisham - według relacji amerykańskich dziennikarzy - chciała zapanować nad sytuacją, jednak sama musiała przepychać się między ochroniarzami.

Jim Acosta z CNN donosi, że Grisham po całym zajściu jest "trochę posiniaczona".

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Chaos i przepychanki z ochroniarzami na spotkaniu Trumpa z Kimem. Rzeczniczka "posiniaczona"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl