Unia mogłaby być liderem ws. klimatu. Ale przez Polskę pojedzie na szczyt ONZ z pustymi rękami

Polska "torpeduje" unijną politykę ochrony klimatu, zaś wetowanie decyzji jest "nieskuteczne i szkodliwe wizerunkowo". Eksperci krytykują decyzję polskich władz, które razem z trzema innymi krajami zablokowały zwiększenie ambicji UE ws. klimatu. Z tego powodu Unia pojedzie z pustymi rękami na szczyt ONZ w sprawie kryzysu klimatycznego.
Zobacz wideo

Polska przewodniczyła niewielkiej grupie państw, która zablokowała w czwartek na unijnym szczycie zadeklarowanie dążenia do neutralności klimatycznej w 2050 roku. Do polskich władz sprzeciwiających się wpisaniu tego celu do konkluzji szczytu dołączyły Węgry, Czechy i Estonia. Według najbardziej aktualnej wiedzy naukowej ograniczenie emisji dwutlenku węgla do zera netto (czyli pochłaniane jest tyle samo, co emitowane) w ciągu 30 lat jest konieczne, by uniknąć katastrofy klimatycznej. 

Ostatecznie w przypisie dokumentu znalazł się zapis o tym, że zdecydowana większość członków UE zdecydowała się na osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Jednak w samej treści nie ma mowy o konkretnej dacie, a jedynie o tym, że instytucje mają "wypracować warunki i zachęty w celu ustalenia jak zapewnić transformację" do neutralnej klimatycznie gospodarki. 

Kilka dni przed szczytem Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres wysłał list do Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Apelował w nim, by Unia Europejska pokazała się jako lider polityki klimatycznej i zwiększyła swoje cele. Na wrzesień Guterres zwołał specjalny szczyt ONZ w Nowym Jorku, którego celem jest wzrost światowych celów w walce ze zmianami klimatu. Z powodu zablokowania przez Polskę i trzy inne kraje konkluzji, Unia Europejska pojedzie na ten szczyt z pustymi rękami. Nawet jeśli reszta UE przekona Polskę i innych blokujących do przyjęcia ambitnych celów w przyszłym roku, to Unia i tak straci na wizerunku, nie pokazując się jako klimatyczny lider na zbliżających się szczytach. 

"Weto to zawsze oznaka słabości, nie siły. To źle, że Polska w roku szczytu zablokowała konkluzje dotyczące neutralności klimatycznej do 2050 roku. Unia Europejska nie będzie miała nic do powiedzenia na szczycie ONZ we wrześniu" - napisała Joanna Maćkowiak Pandera, szefowa think tanku Forum Energii.

Morawiecki: Polska będzie chciała pieniędzy i konkretów

Polskie władze tłumaczą blokowanie konkluzji "obroną polskich interesów" i walką o rekompensowanie transformacji kraju przez Wspólnotę. - Polska należy do tych państw, które muszą mieć bardzo konkretnie sformułowane pakiety kompensacyjne. Musimy wiedzieć, jakie środki otrzymamy na modernizację poszczególnych sektorów naszej gospodarki. Tak aby ewentualne nowe zobowiązania w polityce klimatycznej UE odzwierciedlały nasz stan rozwoju gospodarczego - powiedział Mateusz Morawiecki w Brukseli. 

- Dlatego wraz z Grupą Wyszehradzką [nie całą - Słowacja zgodziła się na cel neutralności klimatycznej - red.] i Estonią doprowadziliśmy do tego, że w konkluzjach nie został ujęty ten rok 2050. A to oznacza, że nie przyjęliśmy dziś dodatkowych, bardziej ambitnych celów klimatycznych i tym samym zabezpieczyliśmy interesy polskich przedsiębiorców i obywateli - stwierdził premier. - Musimy mieć dokładną analizę, musimy mieć konkrety na stole, jakie mechanizmy kompensacyjne i dodatkowe środki mogą być przeznaczone dla Polski - dodał. Morawiecki zapewniał, że "chcemy dbać o klimat i bioróżnorodność", ale mówił o potrzebie "sprawiedliwego kompromisu".

Serwis Politico.eu opisuje, że teraz europejscy liderzy będą starać się stworzyć pakiet, który przekona blokujących zwiększenie ambicji - przede wszystkim Polskę - do wyrażenia zgody na nowe cele. W drugiej połowie roku unijną prezydencję obejmuje Finlandia i to ten kraj - który sam chce być neutralny klimatycznie już za 16 lat - poprowadzi negocjacje. Długoterminowa polityka klimatyczna UE miałaby zostać przyjęta na początku przyszłego roku. 

Wetowanie "niekorzystne wizerunkowo i nieskuteczne"

Eksperci i aktywiści krytykują zachowanie polskich władz. Według Greenpeace Polska "torpeduje ochronę klimatu w UE". - Unijni przywódcy zawiedli. Brak pilnych decyzji oznacza, że możemy nie sprostać wyzwaniom, jakie stawia przed nami kryzys klimatyczny - oceniła w komunikacie prasowym Anna Ogniewska, ekspertka ds. energii odnawialnej i klimatu w Greenpeace

- Przywódcy krajów (blokujących konkluzje - red.) pokazali obywatelom, w tym młodym ludziom protestującym na ulicach, że tak naprawdę nie zależy im na ich przyszłości, ani na jak najszybszym pozyskaniu funduszy na transformację, a na własnych, krótkoterminowych interesach. Czas na działanie kurczy się w błyskawicznym tempie. Polski rząd wykazał się absolutnie skandalicznym brakiem odpowiedzialności w obliczu trwającego kryzysu klimatycznego

- stwierdziła. Dodała, że strategię blokowania takich inicjatyw stosowały już poprzednie rządy i "nie przyniosło to Polsce korzyści". - Polski premier może twierdzić, że bronił polskich interesów. Czyli czego? Dalszego uzależnienia od importu węgla? Rosnących cen energii pochodzącej z paliw kopalnych? A może tego, że międzynarodowe koncerny, które chcą korzystać z zielonej energii mogą zacząć się wycofywać z Polski? Może fale upałów kraju są jeszcze zbyt krótkie, a susze zbyt mało dotkliwe dla polskiego rolnictwa? - dodała.

Jeszcze przed szczytem biuletyn na temat neutralności klimatycznej opublikował Państwowy Instytut Spraw Międzynarodowych. Autorzy zwracają uwagę, że "uzależnienie polskiej elektroenergetyki od węgla oraz niepewność regulacyjna będą negatywnie wpływać na konkurencyjność polskiej gospodarki dla inwestorów", zaś odnawialne źródła energii obniżają ceny elektryczności dla przedsiębiorstw, a do tego korzystnie wpływają na ich wizerunek.

Autorzy tekstu przypominają, że Polska już wcześniej - kiedy rządził rząd PO-PSL, a premierem był Donald Tusk - blokowała nawet mniej ambitne cele klimatyczne. Jednak i tak pomimo polskiego weta tamta strategia "stała się punktem odniesienia dla późniejszych legislacji". Ten przykład - argumentują - pokazał, że "wetowanie strategii jest nie tylko niekorzystne wizerunkowo, lecz także nieskuteczne - propozycje legislacyjne wdrażające te cele i trafiają do Rady UE, gdzie decyzje podejmowane są większością kwalifikowaną" - piszą analitycy. "Trend ambitnej polityki UE, wynikający m.in. z konieczności przeciwdziałania zmianom klimatu, jest nieodwracalny. Niespójność z tym podejściem będzie coraz bardziej kosztowna", a "dobrze zaplanowana transformacja niskoemisyjna może przyczynić się do utrzymania konkurencyjności polskiej gospodarki" - dodają. 

Neutralność klimatyczna to szansa na rozwój - i przetrwanie

Premier Morawiecki mówił, że obecnie obowiązują ambicje klimatyczne, które państwa zadeklarowały w 2015 roku, kiedy podpisano Porozumienie paryskie. Jednak podjęte wtedy zobowiązania są o wiele za małe, by spełnić główny cel porozumienia - zatrzymanie globalnego ocieplenia znacznie poniżej poziomu 2 stopni Celsjusza. Wyższy poziom oznacza zagrożenie katastrofą klimatyczną, a według niektórych - potencjalny upadek cywilizacji. Podjęte dotychczas zobowiązania oznaczają ocieplenie o 3 stopnie Celsjusza lub więcej.

Jednak osiągniecie neutralności klimatycznej to nie tylko szansa na uniknięcie katastrofy, ale też na rozwój. Według wyliczeń Komisji Europejskiej oznacza to większy wzrost PKB, wzrost zatrudnienia (2,1 mln dodatkowych miejsc pracy), ogromny spadek wydatków na import paliwa, wzrost niezależności energetycznej i spadek kosztów leczenia następstw zanieczyszczenia powietrza. 

Więcej o: